11 maja 2013

Jest sobota, jest deszcz

Gdy wokół robi się zielono, a podczas wyjazdów za miasto atakuje mnie oszałamiająco przyjemny zapach kwitnącego rzepaku, zaczynam żałować, że nie mieszkam na Mazurach. By jednak docenić aktualne zamieszkanie szukam różnych atrakcji wokół siebie. Jedną z nich jest olbrzymi (640 ha) Park, którego zakątki czasami przypominają leśne ostępy.


Park jest miejscem chętnie odwiedzanym. Zarówno przez rodziny z małymi dziećmi, przez miłośników sportów, przez właścicieli zwierząt (i świadomie nie piszę - psów, zdarzaą się też inne zwierzaki). Codziennie, w godzinach popołudniowych, czy wieczornych parkowe alejki zapełnione są ludźmi. W weekendy następuje apogeum. Zazwyczaj - bo dziś było odmiennie. 



Może było za wcześnie? A może, co bardziej prawdopodobne, ewentualnych specerowiczów przestraszyły ciemne chmury?

Od 11 po Parku jeździła grupa rowerzystów uczestniczących w akcji Odjazdowy Bibliotekarz. Inicjatorem tej akcji w Katowicach jest Miejska Biblioteka Publiczna. Idea Odjazdowego Bibliotekarza, obecnego w całej Polsce, mnie się podoba, ale niektórzy krytykują, choć chyba nie do końca umieją wyrazić, co im przeszkadza we wspólnych rowerowych wędrówkach ludzi pracujących w bibliotekach i ludzi czytających książki.

Godzinę wcześniej w Parku rozpoczął się Piknik Fair Trade. Skierowany głównie do młodych ludzi lub rodzin z dziećmi zapowiadał się interesująco, choć tych, którzy mogliby skorzystać z przygotowanych atrakcji, było niewielu.

Na Dużej Łące buduje się scena. Jutro będą z niej grane koncerty, na które bardzo się cieszę. W końcu okazja do wysłuchania na żywo Maleo Regae Rockers i Luxtorpedy w tym samym dniu nie zdaża się zbyt często.



Z Parku wygonił mnie deszcz. Żałuję wielce, bo podczas wędrówki słuchałam "Gniewu aniołów". To moje pierwsze spotkanie z S. Sheldonem i przyznaję, że bardzo udane. Ostatnio nawet słuchałam książki podczas bezsennej nocy :-) Coraz mocniej przekonuję się do audioksiążek; są idealne na wielogodzinne spacery i dojazdy do pracy.



Deszcz mogłam przeczekać w jednej z parkowych knajpek, ale uświadomiłam sobie, że dawno już nie pozwoliłam sobie na zmoknięcie. Takie zupełne przemoknięcie w wiosennym, ciepłym deszcu... Pamiętacie, kiedy ostatnio szliście w deszczu z radością?

4 komentarze:

Agnes pisze...

Nie pamiętam, ale takie zmoknięcie tej fajne :)
Audiobooki na dojazdy są znakomite.

kasiaszara pisze...

Matko jedyna, mieszkasz w Katowicach?? Mam tam pół rodziny, w tym parku spędzałam w dzieciństwie każde wakacje, do Wesołego właziliśmy przez dziurę w siatce...;)Kocham go!

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnes,
zachęcam do zmoknięcia jeszcze tej wiosny:-) Kiedyś czytałam, że to, co kiedyś było zjawiskiem pogodowym, czy po prostu naturą w naszym świecie dążącym do ideału narzucanego przez kolorowe miesięczniki zaczęliśmy traktować jako przeszkodę - deszcz, śnieg, słońce (ciepło).

Kasiu,
jeśli będziesz u rodziny odezwij się:-) Może nie będziemy włazić przez dziurę w siatce do Wesołego, ale połazimy po dzikszych ścieżkach :-)

Donna Webner pisze...

Masz cudowny park w mieście :D
Nie mogę się doczekać aż sama do niego wejdę, kiedy pojadę na studia właśnie do Katowic. Jak tak patrzę to w moim rodzinnym mieście choć jest śliczny park z miejscem na uprawianie różnych sportów i innego kreatywnego spędzania czasu to nie można ich do siebie porównać.