Przejdź do głównej zawartości

Jannie Dielemans. Witajcie w raju.

Wydane przez
Wydawnictwo Czarne

Na drugim biegunie aury opisywanej w "Zimistrzu" są, skwierczące od słońca, rozłożone na plaży ciała. Spodziewałam się po tej książce czego innego niż dostałam. To, o czym czytałam nie było wędrówką po kurortach, było opisem tego, jak globalizacja turystyczna zabija miejsca odwiedzane przez turystów.

Nigdy nie chciałam pojechać do żadnego z miejsc opisywanych przez Jennie Dielemans. Nigdy nie podróżowałam w sposób, w jaki podróżują ci, których w książce prawie nie widać. Widać za to tych, którzy ponoszą konsekwencję zwiększania się i zmniejszana ruchu turystycznego, którzy próbują żyć dzięki obecności turystów. Nie podróżowałam tak, ale żadna w tym moja zasługa - po prostu nie lubię. Nie wiem, czy pozwala mi to czuć się lepiej, odciąć od tego o czym pisze Dielemans. Chyba nie, bo przecież miejsca, w których lubię odpoczywać też stają się modne i też są zadeptywane/rozjeżdżane przez turystów.

Autorka podsuwa czytelnikom ciekawą obserwację - wakacje w systemie all inclusive prowadzą do zubożania miejscowości turystycznych, w których proponuje się taki system w hotelach. Turysta, który zapłacił za wszystko w hotelu raczej nie pójdzie jeść drugiego obiadu, czy kolacji poza hotelem. I raczej nie zrezygnuje z tego, co już opłacił... Interesujące, prawda?

Komentarze

Anonimowy pisze…
Książkę już dawno mam na liście do przeczytania, z resztą jak większość reportaży z Czarnego. Temat oryginalny i niedoceniany przez ludzi zachodu. Wielu z nas się wydaje, że jak jedziemy w jakieś miejsce, to jesteśmy dla lokalnych mieszkańców darem niebios. Często jest wręcz przeciwnie. Daleko nie trzeba szukać przykładów. Weźmy taką Tajlandię? Co jej przyszło z turystów? Kraj dalej jest biedny, a jedyne co się rozwinęła to przemysł usług seksualnych, który często jest tam dla młodych ludzi jedynym sposobem na utrzymanie rodziny.
Monika Badowska pisze…
Zapiekanko,
książka ważna i uznaję istotność tez w niej stawianych, ale sposób opowieści niekoniecznie mnie zaintresował.
Unknown pisze…
Myślę, że sama idea powstania książki jest bardzo ważna, ja jednak tym razem podziękuję. Nie przepadam za tym typem literatury.

Pozdrawiam i zapraszam:

im-bookworm.blogspot.com
Monika Badowska pisze…
Claire,
pozdrawiam:-)

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?