Przejdź do głównej zawartości

Joanna Sędzikowska. Psy z piekła rodem.


Wydane przez
Wydawnictwo Nowy Świat

Od kiedy przeczytałam fragment tej książki wiem, że muszę ją mieć na własność. Niewiele jest rzeczy, których tak bardzo chcę, jak tej opowieści o psach rasy malamut alaskański i o domu tymczasowym, które takie psy przywraca do społeczności, zdrowia, czasami życia. Chcę - mimo, a może właśnie dlatego, że już przeczytałam.

Nie lubię jeździć po pracy do biblioteki oddalonej od domu o kilkanaście przystanków. Uznałam, że dla tej książki warto. Wyszłam z biblioteki, wsiadłam do autobusu zajmując miejsce przodem do współpasażerów i po przeczytaniu kilkunastu stron popłakałam się ze śmiechu chichocząc aż do utraty tchu. Podobne reakcje zdarzały mi się i podczas dalszej lektury. Są jednak w opowieści Joanny Sędzikowskiej też takie chwile kiedy łzy powodowane były nie śmiechem, a wzruszeniem.

Joanna Sędzikowska pisze o psach. Nie byle jakich - o psach, które mieszkają z nią i jej rodziną. Raptor jest psem domowym, jak się mawia w kociolubnym kręcu - rezydentem, Inka i Luna to psy, którym opieka Pani Joanny i jej najbliższych dała szansę na znalezienie domów. Państwo Sędzikowscy stworzyli Dom Tymczasowy dla malamutów alaskańskich przyjmując pod swój dach tych z przedstawicieli rasy, którzy potrzebowali pomocy.

W ten oto sposób do Raptora dołącza młodziutka Inka, a później - gdy Inka znajduje Dom - Luna. Od czasu, gdy książka została wydana, w Domu Tymczasowym mieszkały jeszcze dwie sunie. Trzecia wciąż czeka na własny dom.

O ile to, co w książce wzbudzało śmiech, pokazuje naturę malamutów to, co wzruszało ma dla mnie istotniejszy czynnik edukacyjny. Podziwiam Autorkę za to, że w tak doskonały sposób znalazła równowagę między radością i tym, co poważniejsze. Za umiejętność opisania codzienności z psami, za podzielenie się własnymi emocjami.

Waszą szczególną uwagę chciałabym zwrócić na te z fragmentów książki, które mówią o byciu Domem Tymczasowym. Te, w których Joanna Sędzikowska pisze jak trudna jest myśl o psie, który jest wciąż niczyj, a człowiek walczy z samym sobą, by go nie pokochać jak swojego. O dniu, w którym oddajemy psa do doskonale wybranego domu, a mimo to, gdy wracamy bez niego do siebie wydaje się nam to zdradą. Pani Joanno, doskonale Państwa rozumiem...

"Psy z piekła rodem" to piękna i mądra książka. Czytajcie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...