10 października 2013

Bertold Kittel. System. Jak mafia zarabia na śmieciach.


Wydane przez
Wydawnictwo PWN

W książce Kittela ważne są dla mnie dwa konteksty. Kontekst pierwszy: czego dowiadujemy się o branży?

Kittel pisze o przemyśle śmieciowym. Temat jak najbardziej na czasie. Jest cała ta ustawa śmieciowa, której efektem jest przede wszystkim to, że musimy więcej płacić za to, że ktoś wywozi śmieci, które wyrzucamy. A jak nie będziemy myć kubeczków po jogurcie, albo zgodnie z ustawą nie będziemy wyrzucać śmieci do stosownych kontenerów, to zapłacimy jeszcze więcej.

Mnie najbardziej interesuje to, co się z tymi wyrzucanymi przez ludzi śmieciami dzieje, no i wygląda na to, że dzieje się źle. Kittel opisując przemysł śmieciowy pokazuje, że w dużej części nikt tych śmieci nie segreguje, po prostu są wyrzucane na wysypiska jak leci. OK., ale jak to się ma do oficjalnych statystyk? Ano tak, że statystyki są robione w oparciu o kwity, a kwity wypełniane są skrupulatnie, tyle tylko, że nie oddają rzeczywistości. Autor pisze:
Działalność szarej strefy sprawiła, że zbieranie odpadów przestało się w Polsce opłacać. Ich producenci, firmy zajmujące się odzyskiem, recyklerzy, a nawet Ministerstwo Środowiska – wszyscy maja interes w tym, aby na papierze widniały jak najwyższe ilości przetwarzanych śmieci.
W rzeczywistości jednak trafiają one na wysypisko. Odzyskiwanie i recykling surowców wtórnych jest fikcją. [s. 181]
Kontekst drugi: kto to robi? Autor opisuje śledztwo dziennikarskie, które przeprowadził na Śląsku i z którego wynika, że biznesem śmieciowym w dużej części zajmuje się mafia. Działa tu mechanizm klientelistyczny, dobrze opisywany przez Andrzeja Zybertowicza. W procederze opisanym przez Kittela biorą udział między innymi byli pracownicy tajnych służb. Rzecz jasna, państwowych tajnych służb. Zapytacie, jak to jest możliwe? Otóż możliwe, a jak, to sobie doczytacie w książce, o której autor pisze:
Ta książka zburzy dobre samopoczucie Czytelników, którzy zaspokajają potrzebę dbania o środowisko naturalne, ładując cierpliwie butelki, papier i plastik do osobnych worków. Myślicie, że przyszłe pokolenia będą Wam wdzięczne, bo wyrzucaliście śmieci do różnych pojemników? I tak ktoś je pewnie wyrzuci na jedna hałdę. A pieniądze od firm, samorządów, nawet od wielkich globalnych koncernów, trafią do kieszeni bandytów.[s. 9]
Dobrze napisał Kittel tę książkę, dokładnie pokazał mechanizm biznesu śmieciowego, opisał drobiazgowo swoje śledztwo. Jest jeszcze jeden wątek, trochę oderwany od całości, mianowicie historia CBA w ujęciu Kittela. Mam wrażenie, iż Autor, przedstawiając swoją wersję, był rzetelny, aczkolwiek nieco spłycił temat, no ale w tak niedużej książce nie można było napisać o CBA w sposób pogłębiony.

2 komentarze:

Maria Orzeszkowa pisze...

Hmm, ciekawa pozycja. BYm przeczytała.
Z mojego osobistego "śledztwa" wynika, że od momentu wejścia ustawy śmieciowej jest tak: ja płacę więcej kasy za wywóz śmieci, do tego mam więcej roboty, bo muszę te śmieci segregować, do tego mam za małe mieszkanie, by te worki z różnymi typami smieci trzymać (domek by się przydał, z garażem - do składowania tych worków), do tego straż miejska gania pijaczków, co sobie dotąd spokojnie zabierali makulaturę i złom. A poza tym, wywożą śmieci rzadziej niż kiedykolwiek. Takiego bubla prawnego jak ta ustawa to ja nie spotkałam!

Aleks andra pisze...

Koniecznie muszę