07 stycznia 2014

Jeannette Walls. Szklany zamek.


Wydane przez
Wydarnictwo Remi Katarzyna Portnicka

„Szklany zamek” to opowieść specyficzna. Mająca zdecydowany charakter autobiograficzny historia snuta przez Jannette Walls dotyczy lat dziecięcych Autorki. 

Specyficzność opowieści wiąże się z tym, jakie relacje istniały między rodzicami i dziećmi. Neurotyczna matka, ojciec alkoholizujący się i znajdujący szczególne upodobanie w hazardzie oraz snuciu marzeń oraz dzieci, które błyskawicznie muszą nauczyć się wszystkiego, co ważne, bo to jedynie gwarantuje im przeżycie w kolejnych domach lub ich namiastkach, w kolejnych grupach rówieśniczych, miastach. Sytuacje opisywane w książce są niekiedy sytuacjami skrajnymi i współczesny czytelnik z pewnością niejednokrotnie oburzy się na zachowanie Wallsów. Oburzeniu temu narratorka przeciwstawić może zachwyt nad nocami spędzanymi na pustyni, znajomość wielu naturalnych sposobów przetrwania w świecie natury. 

Dorastając Jeannette Walls zaczęła wstydzić się rodziny, z której pochodzi, rodziców i rodzeństwa oraz bagażu doświadczeń jaki gromadziła od najmłodszych lat.

Trudno było mi polubić rodzinę Jeanette Walls, co więcej - nie udało mi się to do końca lektury.

6 komentarzy:

mpoppins pisze...

Słyszałam o tej książce. Faktycznie może się w głowie nie mieścić, ale ile współcześnie jest takich domów w naszym kraju?

Artsajke pisze...

Przygnębiające, ale cóż, takie bywa życie. Mam nadzieję, że chociaż zakończenie jest w miarę pozytywne?
Pozdrawiam.

Agata Adelajda pisze...

Bardzo chętnie bym przeczytała. mam nadzieję, że uda mi się dostać w bibliotece. Lubie takie rodzinne historie, wspomnienia itp.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mpoppins,
obawiam się, że wiele...

Artsajke,
to już chyba zależy od interpretacji czytającego.

Agato,
u mnie jest wydanie sprzed kilku lat, bo to, którego okładkę widać przy tekscie jest nowym wydaniem.

K St pisze...

Czytałam, nie polubiłam tej rodziny, ale trzeba oddać autorce, że historia jej życia (bo to prawdziwa historia) jest niesamowita. Cudem jest, że ona sama poukładała sobie życie, nie mając ku temu dobrych wzorców i po tylu zawodach i rozczarowaniach. Niedawno czytałam z nią wywiad, bodajże w Wysokich Obcasach.
slubnaherbata.blogspot.com

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

K St,
faktycznie - cud, że udało jej się jakoś sklecić życie. Pozdrawiam.