Przejdź do głównej zawartości

Ewa Nowak. Bransoletka.


Wydane przez
Wydawnictwo Literackie

Weronika żyje z olbrzymim ładunkiem agresji w sobie. Nie znosi swojego brata, ktorego nazywa Bazyliszkiem, ojca, który wciąż jej dokucza, czuje, że jest obojętna matce. W szkole nie ma przyjaciół, a jedyny chłopak, który jej się spodobał oszukał ją.

Przypadkowo Werka trafia na wyjazdowe warsztaty teatralne. Początkowo zżyma się na propozycje Salomei, trzyma sie a uboczu całej grupy, ale z czasem zaczyna coraz mocniej obserwując koleżanki i kolegów angażować się z zadania, dla jakich tu wszyscy przyjechali.

Weronika zaczyna dostrzegać, jak bardzo gra może odmiennić życie. Jak człowiek, który poprzez maskę aktora spogląda na rzeczy, w które wcześniej był emocjonalnie uwikłany, zyskuje nową perspektywę. Uczy się, że role życiowe w jakim obsadzamy ludzi nam towarzyszących można zmienić, że trzeba do tego jedynie nieco wysiłku z naszej strony. Doświadcza także, jak wiele, jej samej, daje przyjmowanie różnych ról, jak bardzo - w zależności od tego, kogo aktualnie gra - zmiania się jej funkcjonowanie i patrzenie na świat.

Mądra, pouczająca powieść pokazująca każdego z nas z wieloma obliczami. Wystarczy przecież założyć maskę, by stać się kimś innym, bo dodać sobie pewności siebie, której brakuje nam na co dzień, by nauczyć się uważniej słuchać, by... Dopowiedzcie sobie, co możemy zyskać tym, ze raz na jakiś czas spojrzymy na siebie i to, co nas otacza z innej strony. Zamierzam próbować...

Komentarze

Unknown pisze…
Brzmi naprawdę zachęcająco, dodaję do swojej czytelniczej listy ;)
Unknown pisze…
Tej książki nie znam, choć tak zwaną serię "miętową" przeczytałam chyba całą. Brzmi ciekawie.
Paulina K. pisze…
Mnie wprost zachwyciła;)
hhhh pisze…
Czy na pewno zakładanie maski jest dobre? Słyszałam już o tej książce, ale nie jestem pewna, czy chcę po nią sięgać.

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...