15.7.19

Magdalena Kordel. Antolka.


Antolka to skonfliktowana z kostyczną matką, żywiołowa, pragnąca szczęścia i odrobiny wolności młoda kobieta. Stoi przed wyborem studiów, a właściwie broni się przed wyborem jakiego dokonała dla niej nieskazitelna pani doktor, a jej rodzicielka. Po intensywnej kłótni Antolka wymyka się z domu z planem na przyjemne wakacje. A o reszcie pomyśli jutro...

Janek to młody mężczyzna biorący odpowiedzialność za wszystko i wszystkich. Niczym kwoka chce mieć całą rodzinę przy sobie i o każdego, wręcz obsesyjnie, drży. O chorego tatę, który już nie powinien wracać do pracy w tartaku mimo, że to on był jego twórcą i podporą przez wiele lat, o siostrzenicę, którą pozostawiła matka, o siostrę i jej dziecko, która niefrasobliwie (zdaniem Janka) rozmyśla o wyjeździe za granicę, do męża. Janek u progu zaledwie czterodniowego urlopu zamartwia się, czy jego odpoczynek, to na pewno dobry pomysł i waha się, czy jechać na Mazury. Gdyby wiedział, co go tam spotka - zaręczam Was - nie wahałby się ani chwili.

Pokochałam tę książkę już w chwili, w której Ola, przyjaciółka Antolki, wspomniała coś o ciotce w Harszu. A gdy później czytałam o tym, jak dziewczyna uczy się żeglowania pływając od Sztynortu, po Kal, zahaczając o Piękny Brzeg, to uśmiechałam się całą sobą. Bo jak się nie cieszyć?


(Kliknięcie w zdjęcie przekieruję Was na stronę 1- Sztynortu, 2 - Pięknego Brzegu)

Magda Kordel Antolką sprawiła, że znów zniknęłam dla świata na kilka godzin. Wędrowałam z tą pyskatą, uroczą i wrażliwą dziewczyną przez mazurskie jeziora, dzieliłam z nią emocje, słuchałam głosu serca i dobrych słów innych ludzi. Gdy czytałam o Synku gardło mi się ścisnęło, a łzy napłynęły do oczu. Zapragnęłam też odwiedzić Duklę, bo choć jest jej w powieści mniej niż Mazur, to sprawia równie przyjazne miejsce, jak te, które znam doskonale Znam, gdyż jestem stamtąd, z tymi miejscami się identyfikuję, tam jest moja Mała Ojczyzna.

Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger