Przejdź do głównej zawartości

Maria Dahvana Headley. Dziedziczka jeziora.


Nie pamiętam kiedy czytałam książkę tak nietypową, tak angażującą jak najnowsza powieść Marii Dahvana Headley, autorki, której dotychczas nie czytałam.

To opowieść o kobietach. O kobietach i ich synach, odwiecznej roli pramatki i syna, który w pewnym etapie życia potrzebuje wyzwolić się z matczynej opieki.

We wnętrzu góry żyje weteranka wojenna Dana z synkiem, Grenem. U podnóża tej samej góry stoi szklany dom, w którym żyje Willa, żona chirurga plastycznego i matka Dylana, mającego być równie doskonałym i równie wykształconym, jak jego ojciec. I choć te dwa światy pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego poza przestrzenią i powietrzem jakie ją wypełnia, to pewnego razu okazuje się, że Gren i Dylan budują więź, więź jakiej nie pozwolą nikomu zniszczyć.

Każda z kobiet widzi w dziecku drugiej zagrożenie, widzą też zagrożenie w sobie wzajemnie i w tym, czym dysponują. Owszem, Dana ma niewiele, głównie broń, ale jej ciało jest narzędziem, co wyraźnie pokazuje sytuacja z mężem Wilii. 

Nad wszystkim, co się wydarza, unosi się głos wszechwiedzących i wszechwidzących, a przedwieczną mądrością, zrozumieniem świata tak wielkim, jakiego nie doznaje nikt inny. 

Dziedziczka jeziora to opowieść poza czasem i realnością, mimo, że osadzona w świecie nam znanym. Sposób w jaki autorka prowadzi narrację przenosi nas w inny poziom odbierania literatury i to zaskakuje tak bardzo, że nie sposób porzucić tropienia losów bohaterów. Tropienia i zadawanie sobie pytania - ile zrobimy dla miłości, a ile dla władzy?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...