06 września 2011

Ivona Brezinova. Cukierki dla dziadka Tadka.


Wydane przez

Wydawnictwo Stentor
w dziale Kora

Przyznam, że dotychczas niespecjalnie dostrzegałam to, iż Stentor w dziale książki dziecięcej wydaje literaturę "oswajającą" różne problemy. Jednak każda kolejna książka, po rewelacyjnej "Wyspie mojej siostry", przekonuje mnie, że warto przyglądać się uważnie temu, co przygotowują redaktorzy.


Janek wychowuje się w rodzinie wielkopokoleniowej. Mieszka z rodzicami, dziadkiem Andrzejem i pradziadkiem Tadkiem. I to własnie temu ostatniemu zaczynają się przydarzać różne sytuacje, które początkowo wydają się być mało znaczącymi, a później po diagnozie lekarskiej, nabierają wcale poważnej rangi.

Choroba Alzheimera jaka dotyka dziadka Tadka najmniej zaburza życie prawnuczka. Chłopcu zapatrzonemu w ukochanego pradziadka wydaje się, że wszystko co robi starszy pan jest interesujące, choć czasami kłopotliwe. Pięciolatek spogląda na chorobę dziadka zupełnie innym spojrzeniem niż czynią to dorośli, a sposób w jaki opisała to autorka, czyni z tej książki prawdziwą perełkę.

Świat osoby, która zapomina jest potworny. Ale nie wiem, czy świat tych, którzy muszą obserwować owo zapominanie nie jest po stokroć gorszy. Książka Ivony Brezinovej nie da nam ukojenia, ale pozwoli  przygotować dziecko na to, że jego dziadek lub babcia któregoś dnia zapomną kim ono jest.

8 komentarzy:

maioofka pisze...

Taka smutna dygresja mi się nasunęła, czy oswajanie dziecka z tą chorobą będzie jeszcze potrzebne, skoro problem, wraz z osobą dotkniętą Alzheimerem, coraz częściej usuwa się z życia rodziny do zamkniętych ośrodków? Gdzie odwiedziny z wnukami nie są zbyt popularnym zjawiskiem.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Maioofka,
to trudny temat i trudna chwila w życiu.

maioofka pisze...

Nie przeczę. Jednak rodzin wielopokoleniowych nie znam zbyt wielu. Zastanawiam się zatem, dla kogo jest ta książka, skoro dziecko nie widuje w ogóle dziadków w podobnym stanie.

Dziś się nie mówi z dziećmi o śmierci czy mentalnych problemach - usuwa się je poza jego zasięg i tyle.

tolorips pisze...

Doskonała książka. Podchodzi do problemu choroby bez patosu i smutku. Oswaja dziecko z dziwactwami ludzi starszych i chorych. Uczy tolerancji i wyrozumiałości, także dla tych którzy czasami nie potrafią unieść ciężaru opieki nad taką osobą.
Ludzka, mądra, napisana z ogromnym poczuciem humoru dzięki czemu moje dziecko za nią przepada.

Artsajke pisze...

Książka porusza smutny temat, ale jakże jest to potrzebne. Tak psychologiczna pomoc w przystepnej formie. Oby więcej takich książek.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Maioofka,
może wynika to z tego, że ludzie nie wiedzą jak? I takie książki jak ta mogą w tym pomóc?

Tolorips,
zgadzam się.

Artsajke,
mam wrażenie, że jest takich coraz więcej.

Teano pisze...

Chciałam podziękować (już po raz kolejny)za Twoje recenzje. Gdyby nie one, przegapiłabym Baśniobór, a ostatnio tę książkę. A jest to rzecz, której absolutnie nie powinno się przegapiać.
Bardzo dobra książka, mocna, poruszająca. Warto przeczytać.
Dziękuję :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Teano,
dzięki za dobre słowo:-)