20 września 2011

Magdalena Grzebałkowska. Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego.

Wydane przez
Wydawnictwo Znak

Fraza "Śpieszmy się kochać ludzi..." zawładnęła powszechną myślą o księdzu Twardowskim. Wepchnięto go w pewne ramy, upupiono umniejszając to, że - zdaniem niektórych - był jednym z najwybitniejszych polskich poetów XX wieku.

Magdalena Grzebałkowska wykonała dobrą, godna podziwu pracę. Niełatwo, co widać z treści, było docierać do źródeł, ludzi, którzy ks. Jana znali i którzy - co wszak najważniejsze w tym przypadku - chcieli o nim rozmawiać. Autorka biografii musiała wykazać się potężną dawką cierpliwości (prawie rok czekała na akta księdza z IPN-u), zamiłowaniem do dzienników, listów i innych pism, które pozostają, gdy człowiek, który je tworzył, już odszedł, odpornością i samozaparciem, które pomagały przetrwać odmowne odpowiedzi słyszane w zaproszeniu do rozmowy o księdzu. Idea biografii księdza - poety przeradzająca się w kolejne strony książki wydaje się być karkołomnym zamierzeniem - trudno w Polsce pisać biografie, jeszcze trudniej pisać o księdzu. 

Ksiądz Jan Twardowski kojarzy się z pięknymi frazami, naiwną poezją z biedronkami, zeszytami w kratkę i prostym mówieniem o Bogu. Odsłonięte przez Magdalenę Grzebałkowską oblicze księdza nie wydaje się być tak dobroduszne. Nieśmiały w młodości, zagubiony emocjonalnie w dorosłym życiu mówił o Bogu i swojej wierze. Spragniony potwierdzenia własnego talentu, czasami nadmiernie się krygujący, spędzał wiele godzin na słuchaniu ludzkich historii. Mówił niewiele, wolał wypowiadać się w wierszach lub listach, ale czasami zdarzało mu się powiedzieć zbyt wiele. Dzielący przyjaciół wedle dni tygodnia, zachłanny na życie i życzliwość umierał wśród ludzi i jednocześnie w odosobnieniu.

Książka Magdaleny Grzebałkowskiej to dobra książka. Nie narzuca czytelnikowi opinii o księdzu Twardowskim, pozwala na własne myśli i własne emocje. Doceniając pracę Autorki stwierdzam, że trudno zrozumieć mi Jana Twardowskiego, księdza - poetę, księdza, którego w tytule książki określono Księdzem Paradoksem.

10 komentarzy:

monotema pisze...

Chodzę w koło tej biografii, bo nie zawsze można mieć to co się chce. Pamiętam z jakiegoś wywiadu, jak ks.Twardowski powiedział o sobie: Nie jestem poeta, ja tylko pisze wiersze. Może i się krygował, ale z jakim wdziękiem :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Monotema,
znasz dobrze jego twórczość? Jeśli tak, to jeszcze bardziej ciekawa jestem Twojej opinii:-)

Magda pisze...

bardzo lubię i cenię twórczość Twardowskiego, myślę, że mało kto potrafi pisać w prosty i piękny sposób o najważniejszych sprawach w życiu człowieka, dlatego jestem bardzo ciekawa tej biografii, mam nadzieję, że wkrótce uda mi się ją przeczytać

Teano pisze...

A czytałaś jego Nieco-dziennik? Moim zdaniem najlepsza rzecz, jaką napisał. I najzabawniejsza, co dla mnie często jest tożsame - bo to wielka sztuka napisać coś co pozostanie w pamięci na lata a równocześnie spowoduje niepohamowany wybuch śmiechu na przykład w autobusie. Polecam.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Magdo,
ciekawa jestem, czy po lekturze jakoś zmieni się Twoje myślenie o Twardowski.

Teano,
nie pamiętam, czy to czytałam. Sięgałam po poezje Twardowskiego w czasach liceum, więc nieco już lat minęło;-)

Makówka pisze...

Po biografii Miłosza, ta jest drugą, którą koniecznie chcę przeczytać tej jesieni. Bardzo mnie ciekawią te paradoksy, zawsze chyba właśnie paradoksy ciekawią mnie w ludziach najbardziej. I lubię wiedzieć, że ktoś, kogo talent i dzieło podziwiam, był również człowiekiem- z całym dobrodziejstwem tego stanu rzeczy, że tak powiem:) Książka Grzebałkowskiej to mój absolutny czytelniczy "must have" końcówki tego roku.
Pozdrawiam!

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Makówka,
przyznam, że przed lekturą miałam zupełnie obojętny stosunek do Twardowskiego.

Teano pisze...

Nieco-dziennik to nie jest poezja. Przynajmniej nie w potocznym rozumieniu tego słowa :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Teano,
:-)

Pani Zorro pisze...

A to ja muszę się nie zgodzić, bo dla mnie słaba to książka. Zbyt mało danych, a pokaźne to miało być zapewne. Zakończenie... niemiłosiernie egzaltowane.