25 grudnia 2012

John Bradshaw. Zrozumieć psa.


Wydane przez
Wydawnictwo Czarna Owca


John Bradshaw na około 350 stronach podaje mnóstwo informacji o psach i to w kilku obszarach; pisze o pochodzeniu psów, przy okazji wiele miejsca poświęcając wilkom, pisze o zachowaniach psów, o psich zmysłach, o tym, jak funkcjonują psie umysły, a także o tym, jakie są pożytki, a przede wszystkim wady zjawiska, jakim jest duża liczba psich ras.

Autor obala wiele mitów, w tym dotyczących tego, na jakich zasadach funkcjonują wilki na wolności; zdecydowana większość ludzi ciągle jest przekonana o tym, że wilki tworzą watahę, na czele której stoi groźny samiec alfa, który ustawicznie walczy o swoją pozycję z innymi samcami itd. Bradshaw pisze o wilkach bardzo często, ale musi, bo bez wilków nie da się zrozumieć psów, aczkolwiek zachowania psów bardzo różnią się od zachowań wilków i do dzisiaj nie udało się ustalić, dlaczego tak jest.

W książce jest mnóstwo ciekawostek (choćby takich, że psy nie wiedzą, iż dzieci są małymi ludźmi; dzieci są dla psów zupełnie osobnym gatunkiem) i rozmaitych doświadczeń prowadzonych na psach (chodzi o doświadczenia pokazujące zachowania społeczne psów, ich relacje z innymi gatunkami itd.), które to doświadczenia pomagają nam zrozumieć to, w jaki sposób funkcjonuje psi umysł i w ogóle cały pies :-) Bradshaw chce nam pomóc zrozumieć psy i czyni to z dobrym skutkiem, pokazując przy tym ile błędów popełniają ludzie w swoim postrzeganiu psów. Jednym z takich błędów jest porównywanie inteligencji oraz zdolności psów z inteligencją i zdolnościami ludzi. Bradsaw pisze:
Naukowcy czynią bezpośrednie porównania pomiędzy zdolnościami psów  i dzieci, ale niekoniecznie są one pomocne. Dla przykładu, w jednym badaniu zdolność psów do "uczenia się słów" porównywano do umiejętności dwuletniego dziecka, ich zdolność do rozumienia zachowania ukierunkowanego na osiągnięcie określonego celu do tych samych umiejętności u dzieci w wieku od trzech do dwunastu miesięcy i tak dalej. Takie próby zestawienia umiejętności psa z konkretnym etapem rozwoju człowieka mogą być pod pewnymi względami pouczające, ale ponieważ są antropocentryczne, nie oceniają zdolności psa do bycia psem. [s. 235]
Być może tezę o tym, że antropocentryzm w podejściu do zwierząt jest postawą jak najbardziej błędną, należy uznać za najważniejsze przesłanie książki, przesłanie utrzymane na ogólniejszym poziomie. Bradshaw wiele pracy wkłada w to, żeby nas z tego antropocentryzmu „wyleczyć”; mamy tu swoiste sprzężenie zwrotne polegające na tym, że im bardziej wyzwalamy się z antropocentrycznego myślenia o zwierzętach, tym lepiej poznajemy i rozumiemy te stworzenia, a im lepiej je rozumiemy, tym mniej mamy chęci na postrzeganie zwierząt z pozycji antropocentrycznych.  

7 komentarzy:

kasia.eire pisze...

widzę, że muszę sobie ją sprawić. Trafił mi sie taki osobnik, przy którym, jeśli nie zrozumiem, to zwariuję

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Kasiu, to koniecznie:-)

Ewka pisze...

Za psami nie przepadam, ale gdyby pojawiła się taka książka o kotach to chętnie bym przeczytała. Tym bardziej, że wszyscy znajomi wiedzą, że jestem kociarą i w razie pytań o opiekę, zwracają się do mnie. :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Jest taka książka. Wkrótce będę o niej pisać:-)

Zapiekanka kulturalna pisze...

O wszystkim, o czym piszesz, już czytałam. Książka wydaje się bardzo podobna do "Zrozumieć zwierzęta" Temple Grandin, z tym że u Grandin - poza psami - jest też dużo o innych gatunkach.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ta książka jest inna niż książka Grandin, a w recenzji popularnonaukowego dzieła trudno jest zawrzeć wszystko, o czym napisał autor na ponad 350 stronach.
Poza tym - jak się czyta Ropsa, to nie znaczy, że nie warto czytać Le Goffa, Huizingi, Fossiera itd. To chyba jasne? ;-)

Zapiekanka kulturalna pisze...

Tego, że nie warto wcale nie powiedziałam. ;)