Przejdź do głównej zawartości

Grzegorz Kasdepke. Co to znaczy...


Wydane przez
Wydawnictwo Literatura

Bartuś jest dzieciątkiem o tyleż ciekawym, co upiornym. Nader chętnie rozwija swoje słownictwo  a szczególne upodobania żywi do stosowania rozmaitych powiedzonek. Docieka zatem, co to znaczy spać z kurami, żywe srebro, czy obniżenie lotów. Niestety, dla jego najbliższych rozwijanie umiejętności językowych Bartusia bywa czasami bolesne, a czasami męczące.

Bo jakże się zachować kiedy własny syn wręcza naszej średnio lubianej koleżance świecznik, bo słyszał, że ona lubi na nim być? Lub szefowi oznajmia, że żadna z niego gruba ryba - wszak - jest chudy i mizerny. A wujkowi spotkanemu z sklepie zoologicznym oznajmia, że to idealne miejsce dla wujka - niebieskiego ptaka.

Grzegorz Kasdepke kolejny raz pokazuje, że tym, co przydarza się nam codziennie można cudnie się bawić. Trzeba tylko, tak jak on, dojrzeć powód do radości nawet w nauce języka.

Komentarze

hhhh pisze…
Byłam kiedyś na spotkaniu z tym autorem z mamą, która potem kupiła dla mojej - jeszcze wtedy małej siostry - parę jego książek. Sama je przeczytałam z ciekawości, bo Kasdepke opowiadał super. Jego książki są naprawdę świetne! :)
magda pisze…
Czekałam na przejście, na drugą stronę ulicy, z Helenką i powiedziałam ,"chyba się worek rozpruł z tymi samochodami"ona zadziwiona mówi "babciu,gdzie jest ten worek:))))))))
magda pisze…
Czekałam na przejście, na drugą stronę ulicy, z Helenką i powiedziałam ,"chyba się worek rozpruł z tymi samochodami"ona zadziwiona mówi "babciu,gdzie jest ten worek:))))))))

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...