09 grudnia 2012

Niedzielnik nr 40


Minął kolejny tydzień, dziś Druga Niedziela Adwentu, Boże Narodzenie coraz bliżej o czym przypomina nam i mróz, i śnieg.

Piątek spędziłam w podróży. Warunki na drodze zdecydowanie zaskoczyły wielu kierowców i co chwila widać było kolejne auta wyrzucone za jezdnię lub na tę jezdnię wyciągane z przydrożnych rowów. U celu było jednak miło, sympatycznie, ciekawie, tylko nieco zimno.


Zwróćcie uwagę na rozświetlony budynek na ostatnim zdjęciu (stałam w korku, więc wyszło względnie wyraźne). W Rzgowie na rozległych terenach mieszczą się sklepy będące własnością Pana Antoniego Ptaka. Między Rzgowem a Łodzią widziałam autobus z napisem "Autobus do Ptaka". Niech żyją skróty myślowe:-)

Sobota upłynęła mi pod znakiem nowego doświadczenia. Dzięki Zu miałam okazję odwiedzić kopalnię i zjechać pod ziemię. Grupie dwudziestoosobowej wydano kaski, lampy, fartuchy ochronne, sprzęt ratunkowy i zaproszono do windy, która zwiozła nas ponad 400 metrów w głąb ziemi. Najbardziej niesamowite było to, że nie czuć tego, że jest się tak głęboko, że nad nami jest 438 metrów ziemi. Zdjęcie z kierownicą przedstawia wagonik kolejki dowożącej górników do miejsca, w którym pracują. W jednym wagoniku siada ich czterech. To największe zdjęcie, przypominające nieco kable z Matrixa, to miejsce, w którym ładują się lampy. W korytarzu, którym szliśmy zbudowana była kapliczka z najładniejszą podziemną - to słowa pana przewodnika - Św. Barbarą. Musicie uwierzyć na słowo - zdjęcie mi nie wyszło. Górnicy, oprócz dobrej kondycji psychicznej i fizycznej, muszą mieć też system immunologiczny niczym skała. Mnie po godzinie udało się tak przemarznąć, że już borykam się z gorączką i anginą. A - najważniejsza wiadomość: w kopalni dokarmiają koty. Na schodach w budynku wystawione były miseczki:-)


Do Wigilii jeszcze tylko 2 tygodnie. Spędzacie święta z rodziną, wyjeżdżacie gdzieś? My już nie możemy się doczekać kupna choinki - nasze koty mają z niej zawsze mnóstwo radości :-)

Gra Christmas Jazz, popijam dobrą herbatę pachnącą wanilią i czytam historię Flawii de Luce. Pozostaje mi Wam życzyć podobnie miłego popołudnia...

3 komentarze:

kasiaszara pisze...

Flawia! Kocham Flawię! :) Pozdrawiam..

karkam pisze...

Kochana, w przeszłości często bywałam "na Ptaku" - tak wszyscy mówią w moim rodzinnym mieście (jedziemy do Ptaka, cóż za elokwencja), a z okna domu rodziców, widziałam tablicę z napisem "Rzgów". Zrobiło mi się bardzo miło, gdy zobaczyłam Twoją fotorelację z Salonu, szkoda, że złapało mnie choróbsko i nie mogłam tam być...

Donna pisze...

Moje dwie kotki również uwielbiają choinkę. A my jeszcze bardziej, kiedy musimy wszystko sprzątać i ciągle poprawiać bombki, ponieważ futrzaki zechciały poskakać i coś strącić :)
Ale święta!! Wreszcie nadszedł ten czas, na który czeka się tyle czasu. Tylko z tym śniegiem. Najlepsze jest to, że jak nie pada to marudzimy, że święta są bez niego. A kiedy już jest, to odczucia są jeszcze gorsze :) Nie ma to jak słuchać kierowców wyklinających na prawo i lewo ;D