09 stycznia 2013

Boże Narodzenie


Wzruszająca historia. Wzruszająca tym bardziej, że prawdziwa.

Grudzień 1914 roku zastał żołnierzy niemieckich, brytyjskich i francuskich w okopach całej Europy. Historia opowiedziana w filmie wydarzyła się w dniu poprzedzającym Boże Narodzenie we Flandrii. Żołnierze wrogich armii postanowili na wigilijną noc zaprzestać ataków, postanowili potraktować dosłownie zawołanie o pokoju na świecie, który ma nastać wraz z Narodzeniem Dzieciątka. To, że walka została przerwana, a żołnierze wspólnie śpiewali kolędy miało swoje konsekwencje.

Film pokazuje inną, niż znana nam współcześnie Europę. Inną nie tylko dlatego, że ogarniętą wojną. Inną, bo   z ludźmi honorowymi, ludźmi, którzy cenili siebie wzajemnie, nawet jeśli byli wrogami. Ludzie, dla których życie innych warte było szacunku także wtedy, gdy je odbierali.

6 komentarzy:

nutta pisze...

Ten film jest chyba oparty na książce, o której pisała Guciamal (Znalezione pod choinką).

Lady Aga pisze...

Piszesz w poprzednim poscie o Whartonie, on napisał o podobnej historii, tyle, że akcja dzieje się w 1944 roku ("W księżycową jasną noc"). Czytałam ze 20 lat temu, ale wciąż pamiętam - to chyba najlepsza powieść Whartona, bezlitośnie obnażająca bezsens wojny...

Donna pisze...

Pierwsze słyszę o tym filmie, ale może kiedyś będę miała okazję go obejrzeć. Chociaż temat wojny zawsze mnie przeraża.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ten film nie jest oparty na fabule książki. Ten, o którym pisała Guciamal powstał na kanwie powieści Whortona "W księżycową jasną noc". O nim też będzie wpis:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Będzie i o tym...

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Tu wojna jest pokazana w nieco inny sposób niż krwawa masakra dla samej masakry.