29 stycznia 2013

Nietypowy kalendarz


Pierwszy raz zobaczyłam multiplaner na Targach w Warszawie. Zatrzymałam się na chwilę, wzięłam wizytówkę, by nie zapomnieć o czymś tak nietypowym, jak to, co widziałam i... zapomniałam o tym, że ją mam. Dopiero robiąc porządki późną jesienią wróciłam do pomysłu i zainteresowałam się bliżej, czym tak naprawdę jest multiplaner i co go różni od kalendarza.

Po pierwsze - jest podzielony na trzy poziome części.




Pierwsza z nich ma zakładki, na nagłówku których piszemy o ważnych dla siebie sprawach, by później - w odpowiednich zakładkach - pisać o realizacji zadań właściwych owym sprawom. Poniżej jest kalendarz, którego obsługi tłumaczyć chyba nie trzeba :-) Ostatnia część to notatnik nieco fikuśnie numerowany.


Na szczęście jest instrukcja obsługi. Zarówno taka zamieszczona w kalendarzu, jak i filmowa, która być może wyjaśnia więcej:


Prawda, że łatwe i przyjemne?

W multiplanerze jest duży, przestrzenny kalendarz obejmujący okres od października 2012 roku do marca 2014, co mnie pozwala zapamiętać, gdzie i kiedy wyjeżdżam ;-)


Pracuję z multiplanerem codziennie (albo codziennie się staram) i dostrzegam jak bardzo przydatny jest dla osób, które realizują własne pomysły zawodowe, zmiany stylu życia, uczą się języków, kształcą nowe umiejętności.

Przeczytajcie list do użytkowników multiplanera i zastanówcie się, czy z kalendarza nie przesiąść się na jego bardziej rozbudowaną wersję :-)


[klik w zdjęcie]

8 komentarzy:

Paulaaaa pisze...

Miałam go w zeszłym roku i byłam mega zadowolona ;) W tym mam inny kalendarz, ale troszkę mi planera brakuje ;) Jedyny minus? Cena!

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

Gdzie można kupić i ile kosztuje?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Myślę, że ze mną będzie podobnie - za szybko przywykłam do wygody planera:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Pod ostatnim zdjęciem jest link.

Hordubal pisze...

Coś dla mnie:)

Anna Matysiak pisze...

Ja zawsze szukam idealnego kalendarza... Może tym razem

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ciekawa jestem Twoich wrażeń:-)