Przejdź do głównej zawartości

Paszczęka Duszki

Zauważyliśmy, że Duszka je z trudem i mniej chętniej niż dotychczas. Zerknięcie w kocią paszczękę przekonało nas, by zarezerwować termin wizyty u Doktora.

W sobotę Duszka niechętnie zajęła miejsce w transporterze, niechętnie zajęła miejsce na stole w gabinecie lekarskim i swoje zniecierpliwienie okazała studentce ostatniego roku weterynarii odbywającej praktykę w naszym ulubionym gabinecie. Za chwilę jednak kotka dała się obejrzeć Doktorowi i później już, niejako z rozpędu, poddawała się głaskom studentki.

Okazało się, że Duszka ma zapalenie dziąseł. Dostała antybiotyk i leki przeciwzapalne w zastrzyku, tabletki do domu i maść do smarowania. 

Tabletki Duszka połyka, choć nie czyni tego z entuzjazmem. Natomiast smarowanie dziąseł irytuje ją niepomiernie i za każdym razem wyraźnie pokazuje mi swoje niezadowolenie z faktu, że została zmuszona do jakiegoś smarowidła. Za sugestią Doktora tą samą maścią smarujemy także dziąsła Nusi i o ile Duszka jest wzorem irytacji, to Nusia doskonale oddaje coś, co określić można mianem Furii.

W piątek jedziemy na kontrolę. Mamy nadzieję, że będzie poprawa, bo z naszych obserwacji wynika, że Duszce je się już znacznie lepiej niż przed przyjmowaniem lekarstw.

Komentarze

magda pisze…
Nusi bez "furii" się boję:)
wilddzik pisze…
Nusia w furii - OJEJ!!!! Kryć się kto może ;-)
Zdrówka Duszce życzymy.
abigail pisze…
Urwisek też ma mocno zaczerwienione dziąsła, ale na razie tylko pasta do zębów zalecana. Trzymamy kciuki za Duszkę, co by szybko wróciła do zdrowia :)!
kociokwik pisze…
Dziwnym trafem u Pana Doktora jest ciuchuteńka, spokojna i w ogóle do rany przyłóż:-)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...