06 lipca 2012

CatBox



Czas jakiś temu otrzymaliśmy do testowania kuwetę CatBox. Sztywny karton, dobrze zafoliowana przesyłka. Po rozpakowaniu okazało się, że ów karton składa się banalnie prosto w kartonik w kształcie kuwety, do którego to kartoniku wkłada się mniejszy, powleczony czymś co nie przepuszcza płynu. Zestawiliśmy całość ciesząc się, że Wojtuś będzie miał do żwirku bliżej niż w dużej, używanej przez pozostałe koty, kuwecie. Oczywiście nowy nabytek odwiedziły najpierw starsze koty; niemalże na wyścigi.

Przyznam, że miałam wątpliwości co do tego, czy kartonowa kuweta wytrzyma konkurencję z pięcioma kotami. Ku mojemu zdumieniu wytrzymałaJ

Wygodne jest to, że po miesiącu można wyjąć wkład zabezpieczający, wyrzucić go i włożyć drugi. Zastanawiam się na ile dostępne będą same wkłady, bez kuwety. Wygodne jest też to, że kuwetę można złożyć na płasko, co ułatwia transport.

Testowaliśmy kuwetę nieco ponad trzy tygodnie z tej tylko przyczyny, że nasza Duszka (o czym pisałam już kiedyś) musi mieć kuwetę z b. wysokimi bokami, bo w innym przypadku sika poza kuwetą. A oczywiście ona nie mogła sobie odmówić przyjemności wizytowania CatBoxa.

Myślę, że CatBox dobrze sprawdzi w domach tymczasowych, jako kuweta dla kotów, które trzeba odizolować, które trzeba odchuchać, wyniańczyć, po chorobach. Nie trzeba wówczas bać się niedokładnie umytej kuwety; można wymienić wkład wyrzucając zużyty.

P.S. Zdjęcie ze strony producenta.

7 komentarzy:

retro77 pisze...

Bardzo fajny pomysł :)

abigail pisze...

Ciekawa taka kuweta kartonowa :).

ewung pisze...

Kuwetka prezentuje się bardzo fajnie. I faktycznie niezła dla tymczasowych kotów.
Dla naszych kotów w grę wchodzą tylko kryte kuwety więc na co dzień takie rozwiązanie odpada.

Kocie podwórko pisze...

Też miałam problem z Heniem i jego sikaniem poza kuwetę. Wchodził do środka pięknie kopał dołek, a potem wypinał się i lał na brzeg kuwety albo na ścianę. Potem próbował wszystko zakopać i dziwił się, że nadal mu "nie pachnie". Wykładanie ścian podkładami dało jeszcze gorszy efekt. Henio uznał, że to jest miejsce, w które należy sikać i już niczym się nie przejmował - sikał "na stojaka". Magda przeczytała na forum Miau, że trzeba zabrać "podściółkę". Zabrałyśmy, ale Henio nadal podlewał ścianę. Odsunęłam więc od ściany kuwetę - tak po 10-15 cm z dwóch stron, do których dotykała kuweta. I skończyło się oblewanie mieszkania. Może byłby to sposób i na Duszkę? Ale jeśli już tego próbowałaś, to przepraszam, że zajęłam Ci czas tym nieco rozwlekłym opisem ;)

Kocie podwórko pisze...

Też miałam problem z Heniem i jego sikaniem poza kuwetę. Wchodził do środka pięknie kopał dołek, a potem wypinał się i lał na brzeg kuwety albo na ścianę. Potem próbował wszystko zakopać i dziwił się, że nadal mu "nie pachnie". Wykładanie ścian podkładami dało jeszcze gorszy efekt. Henio uznał, że to jest miejsce, w które należy sikać i już niczym się nie przejmował - sikał "na stojaka". Magda przeczytała na forum Miau, że trzeba zabrać "podściółkę". Zabrałyśmy, ale Henio nadal podlewał ścianę. Odsunęłam więc od ściany kuwetę - tak po 10-15 cm z dwóch stron, do których dotykała kuweta. I skończyło się oblewanie mieszkania. Może byłby to sposób i na Duszkę? Ale jeśli już tego próbowałaś, to przepraszam, że zajęłam Ci czas tym nieco rozwlekłym opisem ;)

Psie Wędrówki pisze...

ciekawy pomysł .. no i dla kota sama wizja kartonu .. nasze zapewne by z niej nie wychodziły :P

ewko77 pisze...

Podejrzewam, że gdyby koty mogły obsługiwać Facebooka, w ich "ulubionych" byłoby mnóstwo stron poświęconych kartonom ;)