05 lipca 2012

Virgina Ironside. Nie, nie chcę się zapisać do klubu książki.


Wydane przez
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Pisałam o tej książce w kwietniu 2008 roku. Gdy jednak zobaczyłam ją ostatnio na półce w bibliotece uznałam, że muszę sobie przypomnieć ową radość jaką Marie Sharp czerpie z tego, że jest już sześćdziesięciolatką i nic nie musi. 

Fascynująco blisko jest mi do bohaterki książki Virginii Ironside. Może nie tyle wiekiem, co mentalnością. Marzę o chwili, w której nic nie będę musiała, w której nikt mi nie powie, że jestem za młoda, by wiedzieć czy potrzebuję jednokomorowego, czy dwukomorowego zlewu w kuchni oraz, że jestem za stara, by mieć długie włosy i powłóczyste sukmany.

Marie Sharp obserwuje rówieśników, żegna tych, którzy odchodzą na zawsze (złoszcząc się okrutnie na ten eufemizm), wdraża się do roli babci, unika rozmów o tym, że jesień życia może być aktywna fizycznie i umysłowo, cieszy się bezpłatnymi przejazdami komunikacja miejską i nie bardzo ma nawet czas, by pomyśleć o nudzie.

Jeśli nie mieliście okazji poznać jeszcze książki Virginii Ironside to namawiam cytatem:
Właśnie przeczytałam, że doktor Johnson w wieku siedemdziesięciu lat postanowił się nauczyć włoskiego. Bez sensu! Przecież samo dotarcie do Włoch zajęłoby mu z milion lat. O ile pamiętam, z trudem udawało mu się dowlec do Szkocji. Ciekawe, czy starzy ludzie lubią się uczyć języków z tego samego powodu, z którego lubią uprawiać ogródek. Pracy w ogródku nie widać końca, a człowiek nigdy nie ma poczucia, że zostawił to za sobą. [s. 197]

P.S. Książkę widziałam ostatnio w matrasie za 9.90 zł.

10 komentarzy:

kasia.eire pisze...

Mam tę książkę w bibliotece, osobiście kupiłam, teraz mam zamiar przeczytać, bo na lato do domu wzięta. Cały karton książek przywlokłam, a czytam i tak inne. Reforma szkolnictwa przy mnie to pikuś :-) Pan Pikuś

Marylek pisze...

O, to mnie w podobny sposób zachwyciła pani Grodzieńska i jej książeczka "Nie ma z czego się śmiać", a potem "Już nic nie muszę". Tytuł mówi sam za siebie, choć pani Grodzieńska była wtedy nie po sześćdziesiątce, ale po osiemdziesiątce chyba. W każdym razie obydwie polecam.

kasia.eire pisze...

Jezusie, ja nawet nie wiedziałam, że ona umarła, Grodzieńska znaczy. Uwielbiałam ją od czasu przeczytania Urodził go Niebieski Ptak.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-) B. jestem ciekawa Twojej opinii...

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Marylku,
Grodzieńską czytałam po wielokroć i za każdym razem z dużą ochotę:-) Masz rację, nieco są te książki podobne...

Kasiu,
no, niestety - umarła...

niebieska pisze...

Ty zawsze jakąś perełkę wykopiesz. To książka dla mnie:)

sylwia pisze...

Kocham ludzi, którzy czują, że nic nie muszą, bez względu na wiek. A jeśli idzie o starsze kobiety, to po prostu uwielbiam czytać i patrzeć na te z bloga Advanced Style. Chcę być taka jak wiele z nich, pełna życia, odważna, nie zwracająca uwagi na to, co myślą o mnie, czy moim stylu, inni. Zainteresowanym podrzucam linka:
http://advancedstyle.blogspot.com/

Grendella

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Rewelacyjne zdjęcia:-)

sylwia pisze...

prawda? Też jestem nimi zachwycona :)