Przejdź do głównej zawartości

Carson McCullers. Serce to samotny myśliwy.

W powieści obserwujemy rok z życia społeczności w dzielnicy pewnego miasteczka. Centralną postacią owej społeczności staje się w dość nieoczekiwany sposób głuchoniemy pan Singer. Wokół niego zbierają się Micky, nastolatka z niezbyt zamożnej rodziny, marząca o muzyce i zmuszona do pracy w sklepie, doktor Copeland, surowy, wierzący w idee komunistyczne Murzyn, Jacke Blount, wiecznie podpity wizjoner, Biff Brannon, spokojny, zamyślony właściciel restauracji. Wszyscy mówią do głuchoniemego i zapominają o tym, że on również chciałby móc dzielić się z kimś swoimi przeżyciami, tęsknotami, marzeniami. W tle emocji, myśli i słów obserwować możemy walkę między białymi i czarnymi oraz Europę tuż przed wybuchem II wojny światowej. Z kart powieści słychać płomienne przemówienia o wolności i równości.
Nie czyta się tego porywająco dobrze. Ale może to ważna książka?
W wydawnictwie Albatros Andrzeja Kuryłowicza ktoś podjął decyzje o zszyciu książki, a nie jej sklejeniu. I byłaby to świetna decyzja gdyby nie jeden fakt – zszyto karty książki niezwykle ciasno. Nie jest to zatem książka dla miłośników czytania przy jedzeniu, bo nie da się jej rozłożyć przez talerzem; nie jest to też książka dla czytających w czasie podróży komunikacją miejską i stojących w czasie tejże podróży – gdyż trzymanie książki w jednej dłoni może spowodować bolesny skurcz. Książkę należy w obydwu dłoniach i to dość zdecydowanie, w przeciwnym razie zamknie się natychmiast.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...