Przejdź do głównej zawartości

Jakub Wędrowycz przywędrował


Dawno, dawno temu zgłosiłam się do akcji Książka Wędrowniczka. Losy książek wędrujących przez Polskę były dla mnie niejasne do chwili, w której dostałam list z pytaniem, czy jestem gotowa przyjąć Jakuba pod swój dach. Byłam:-) I tak się zaczęło...

Jakub na powitanie wskoczył na dach auta. Zaintrygowała go porośnięta bluszczem latarnia, dopatrywał się w jej kształcie mistyczno-tajemniczych znaczeń i zastanawiał, czy to rośliny tym razem próbują przejąć kontrolę nad ludzkimi umysłami.
Gdy weszliśmy do domu Jakub doznał szoku. Koty! Pięć kotów! I w dodatku jeden robi dziwne rzeczy z językiem.




Jakub chciał iść na nielegal, pograndzić, ale u nas ciężko wyjść niepostrzeżenie.
Zabraliśmy go na wycieczkę. Odwiedziliśmy kukurydzę:
 Biuro mocno kulturalne (a fuj!)

 Spodek
 Gdzie zobaczyliśmy maszyny górnicze
 I rozważaliśmy pójście na mecz
Blisko nas jest dolina dinozaurów, ale bałam się, że odwiedziny w niej nadwyrężą zbyt mocno stan umysłowy Jakuba.

Zarówno ja, jak i Jakub, jesteśmy gotowi do rozstania. Czekamy na adres (nie)szczęśliwca, którego odwiedzi Jakub:-)

Komentarze

ju pisze…
chętnie bym przygarnęła,ale już czytałam;)
Monika Badowska pisze…
ju,
czekam na adres od organizatorek akcji:-)
Pierwszy Kubuś, którego czytałam. Boski :) W sumie nieźle trafiłam, bo to był początek mojej przygody z Fabryką Słów, więc wielce udany.
No i pozdrawiam sąsiadkę Ślązaczkę :)
KassWarz pisze…
aż się boję jego dotarcia do mnie, bo kiedyś tam ...dawno temu..za górami..itp.... się zgłosiłam...
slonce pisze…
...dzięki Pilipiukowi polubiłam fantastykę! ;D ...też się zgłaszam!
boena pisze…
Zgłaszam się.
Monika Badowska pisze…
Kaś,
czemu się boisz - fajnie jest;-)

Słońce,
zgłoszeń dokonywało się tu: http://kawazcynamonem.wordpress.com/2010/12/03/ksiazka-wedrowniczka/. Nie wiem, czy wciąż można, ale próbuj.

Boena,
kusi mnie, żeby zapytać "do czego", ale zaproponuję jedynie wejście tu: http://kawazcynamonem.wordpress.com/2010/12/03/ksiazka-wedrowniczka/

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...