Przejdź do głównej zawartości

Marta Kisiel. Małe Licho i tajemnica Niebożątka.




Gdybym miała, zgodnie z rytmem blogowym, który sobie narzuciłam, przedstawić Wam książkę we właściwym czasie, to byłby to wtorek. Ale to książka, z pisaniem o której czekać nie należy, książka zapewniająca uśmiech, wzruszenie i skłaniająca do myślenia. Książka dla dzieci? Owszem...

Niebożątko, zwane coraz częściej Bożkiem, to najmłodszy mieszkaniec domu pod uśmiechniętym, acz szczerbatym dachem. Chłopiec mieszka z mamą, wujkami, aniołami, potworami, królikami o różowej sierści, kotką Zmorą, widmami niemieckich żołnierzy i wieloma innymi postaciami, które pomieszkują w domu chwilowo, gdyż dom stanowi - oprócz przystani dla najbliższych Bożkowi - czasową przystań (zwaną pensjonatem) także dla niezwykłych dożywotników.

Bożek z niemowlęcia staje się dziecięciem, z dziecięcia  - chłopięciem, zaczyna zadawać pytania, rozwija się, okazuje ciekawość światu i... nie ma kontaktu z rówieśnikami. Zapada wówczas decyzja - wbrew nieśmiałym protestom rodzicielki chłopca i całkiem śmiałym jego samego - Bożek wyruszy do szkoły.

I oto Marta Kisiel snuje opowieść o pierwszych chwilach w edukacyjnej placówce, które chłopiec spędził zapewne podobnie jak wielu innych uczniów zaczynających życie w szkole: szukając akceptacji u rówieśników, próbując pojąć zasady rządzące na lekcjach i podczas przerw, zbierając wiedzę, którą nauczyciele chcą przekazać uczniom. Ale o ile ta warstwa narracji porządkującej świat Bożka jest ważna, to staje się ona zasadna głównie z powodu tego, by pokazać emocje dziecka i jego relacje z najbliższymi mu istotami. A te ani nie są łatwe do opisania, zidentyfikowania, ani do okiełznania, bo (...) Bożek poszedł do szkoły, między dzikie dzieci. Musi je teraz oswoić, nadrobić wszystko, czego one uczyły się od maleńkości. I musi sobie z tym radzić sam. (...) Tym razem możemy go tylko wspierać. Znosić cierpliwie te jego fochy, mówić, tłumaczyć, przypominać o tym, co naprawdę ważne... [ss. 99 - 100].

W powieści pobrzmiewa nawiązanie do dawniejszych rytuałów inicjacyjnych, w których to chłopiec opuszczał opiekuńcze ramiona matki i wkraczał w męski świat, ten, w jakim przyjdzie mu zmierzać się z trudnościami, wyzwaniami, zadaniami, aby udowodnić sobie, że potrafi, że można go obdarzyć zaufaniem, że z czasu próby - silny siłą bliskich - wyjdzie zwycięsko.

Małe Licho i tajemnica Niebożątka Marty Kisiel książka o tym, co w życiu istotne. O tym, że warto mieć zawsze przy sobie kogoś, kto - bez względu na wszystko - jest naszym kibicem, kto się nie zawaha, by stanąć po naszej stronie. O tym, że warto być taką osobą dla innych. Autorka pokazuje moc rodziny, moc płynącej z niej miłości, opieki, przyjaźni. W sobie właściwy sposób, z uśmiechem, ale i rozwagą, napisała coś, co pewnie nie mnie jednej zaciśnie gardło i spowoduje napłynięcie łez pod powieki.

Komentarze

Pies w Swetrze pisze…
A właśnie, że nie będę teraz czytać tego postu! :P Bo to nie fair, tak człowiekowi odbierać radość odkrywania samemu - tak się nie robi i już!
Niektórzy to mają farta, a inni muszą czekać do premiery, o! Zakupiłam, ale wyślą mi dopiero we wtorek. Jak łyknę książkę, to wrócę do recenzji.
Monika Badowska pisze…
Pies w Swetrze,
Zapraszam po lekturze🙂
P.S. Niektórzy dwanaście lat pisza o książkach, więc nie wiem czy to tylko fart😁
Buba z Bajdocji pisze…
Czekam bardzo na tę pozycję! :-)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?