15 czerwca 2011

Sabina Berman. Dziewczyna, która pływała z delfinami.


Wydane przez
Wydawnictwo Znak

Przyznaję - jestem nietypowym czytelnikiem tej książki. Zafascynowana postacią Temple Grandin, relacjami jakie ludzie nawiązywać mogą ze zwierzętami oraz z doświadczeniami pedagoga specjalnego patrzę pewnie na tę książkę nieco inaczej niż spojrzy ktoś, kto nie współdzieli ze mną zainteresowań. Bez względu jednak na to, czy jesteście czytelnikami podobnymi, czy też nie, do mnie - poznajcie historię Karen Nieto, dziewczyny z Innymi Zdolnościami.

Bohaterkę, z jej dzikiego życia, wyciągnęła ciotka. To ona z dziecka żyjącego w komórce i jedzącego piach uczyniła kobietę nietuzinkową, doskonale pojmującą reguły rządzące światem mieszkańców mórz, przekonaną o tym, iż zwierzętom należy się szacunek i dobre traktowanie ze strony ludzi. To, że Karen miała czasami problemy z pojmowaniem metafor, że irytowały ją puste słowa wypowiadane tylko po to, by wybrzmiały, że ludzki brak precyzji budził w niej odrazę dopełnia obrazu głównej postaci powieści Sabiny Berman. Dopełnia, ale jeszcze nie w stuprocentowo oddaje to, jaką Karen jest intrygującą osobą.

Wiem, że w testach IQ plasuję się gdzieś między idiotami a imbecylami, ale mam 3 poważne zalety.
1. Nie umiem kłamać.
2. Nie mam wyobraźni. To znaczy nie bolą mnie ani nie martwią rzeczy, które nie istnieją.
3. Wiem, że wiem tylko to, co wiem i jestem pewna, że nie wiem tego, czego nie wiem, a jest tego dużo więcej.
To właśnie, jak już mówiłam, z czasem dało mi wielką przewagę nad ludźmi standardowymi. [s.26]

Tym, co obok historii głównej bohaterki, robi na mnie w tej powieści duże wrażenie, jest zestawienie teorii Kartezjusza i Darwina. Karen poznawszy idee głoszone przez obydwu mężczyzn stanowczo przychyla się ku propozycji tego drugiego zauważając jednak, że w naszej kulturze wciąż dominującym jest sposób postrzegania biorący swój początek w poglądach siedemnastowiecznego uczonego. "Myślę, więc jestem" wypowiadane przez człowieka odbiera, zdaniem Karen, prawo do pełnego istnienia tym, którzy - jak się uznaje - nie myślą, czyli zwierzętom. Szalenie zajmująca kwestia, prawda? Zostawiam Wam ją do zgłębienia - zarówno na polu powieści (bohaterka ciekawie uzasadnia swoje twierdzenia), jak i na polu filozofii.

Karen uczyła się jak być taką, jak standardowi ludzie. Jednocześnie miała dar - niezwykłe zdolności, które pozwoliły jej żyć poświęcając się temu, co naprawdę było dla niej ważne. Historia opowiadana przez Sabinę Berman przedstawia osobę, obok której nie da się przejść obojętnie. Ja pozostaję urzeczona życiem Karen, a Was zachęcam do lektury. 

9 komentarzy:

http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze...

Wiele osób to recenzuję, muszę przeczytać :-)

Evita pisze...

Nie mogę się doczekać kiedy ta książka wpadnie mi w łapki:)
Uwielbiam,nie to za mało powiedziane,ja kocham takie historie!

niedopisanie pisze...

Ciekawa ta kwestia filozoficzna... I książka też się zapowiada ciekawie. Chętnie przeczytam.

asica.p pisze...

widzę,że masz takie same zainteresowania jak ja:)\ciekawa jestem tej ksiazki,musze poszukac w bibliotece\pozdrawiam

..dr Kohoutek pisze...

Podążam za tłumem, wiec ja też mam na nią ochotę:)

toska82 pisze...

Ja już poznałam Karen i bardzo się z tego cieszę, niesamowita dziewczyna :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

PisanyInaczej,
:-)

Evita,
to dobrze:-)

Niedopisanie,
bardzo ciekawe - polecam:-)

Asica.p,
poczekaj z biblioteką, premiera dopiero juro:-)

Dr Kohutek,
warto w tym przypadku podążyć za tłumem:-)

Toska,
:-)

Agnesto pisze...

Ja też chętnie przeczytam. Tylko nie lubię porównań na okładce typu "na miarę Foresta Gumpa" , "druga Ania z Zielonego Wzgórza" ...

Agnesto pisze...

ups, nie skończyłam wypowiedzi. Nie lubię takich chwytów, bo mogą zmylić czytelnika, są obliczone na "podczepienie się" pod popularność innego bohatera. To nie zawsze trafne podobieństwo. Każda powieść, czy postać jest odrębną jakością a nie drugim Forrestem, czy Anią
Bardzo nieskładnie, ale może domyślicie się, o co mi chodzi.