28 lutego 2012

Małgorzata Gutowska-Adamczyk. Serenada czyli moje życie niecodzienne.

Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Lubię książki z serii "Babie lato". Mimo pozornych podobieństw każda z nich jest inna, tak jak różni są autorzy, z rąk których powieści wyszły. 

Powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk ukazała się po raz pierwszy w 2007 roku. Mimo, że od premiery minęło już pięć lat, książka nie straciła na aktualności.

Kaśka Zalewska, prowincjonalna aktorka teatru lalek, w drodze do Warszawy, na wesele przyjaciółki, poznaje wizażystę pracującego przy jednym z popularnych seriali. Adam widząc dziewczynę zaczyna knuć pewien plan, w efekcie którego Kaśka ma pojawić się na castingu do serialu. Przed dziewczyną otwiera się szansa na oszałamiając karierę. Wystarczy, że zdecyduje się zostać sobowtórem.

Główna bohaterka zdumiewała mnie co kila stron. Gdy już myślałam, że coś zrozumiała, że zdecydowała się na pewne działania, jednym machnięciem ręki, jednym słowem zmieniała swoją sytuację. Wraz kolejną "przemianą" Kaśki poczułam irytację. Prowincjuszka, prowincjuszką, ale może jak się ma trzydzieści lat to już mogłoby się być nieco mniej rozchełstanym emocjonalnie i osobowościowo?

Zdecydowanie na plus należy Autorce zaliczyć doskonałe sportretowanie warszawskiego środowiska filmowego. Układu, zależności, powiązania, wzajemna udawana życzliwość, choć wyrachowanie podpowiada  czyny zgoła pozbawione życzliwości.

Ogólnie - lektura lekka, bez pretensji do czegokolwiek, z bohaterką targającą emocjami czytelnika. Na lutową chandrę - jak znalazł.

10 komentarzy:

miumiu pisze...

Ciekawa książka, aczkolwiek rzeczywiście bohaterka z recenzji wydaje się nieco infantylna.

Pozdrawiam :)

Agnesto pisze...

Czytałam tę książkę w innym wydaniu, przyjemnie się bawiłam i polubiłam autorkę.
Co do bohaterki - niektórzy całe życie są rozchełstani ;-)

Czytelniczka pisze...

Też ją przeczytałam ostatnio i wydaje mi się, że byłby z tego całkiem film:) Taka komedia romantyczna:)

Futbolowa pisze...

I bardzo fajnie, lubię lekkie lektury! Obecnie właściwie tylko takich mi trzeba, wszelkie ciężkie książki pogłębiają moją zimową deprechę.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnesto,
racja:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Czytelniczko,
o tym nie pomyślałam, ale zgadzam się; film byłby przyjemny:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Futlobowa,
ja sobie przeplatam:-)

Malinova pisze...

Też przyglądałam się jej w księgarni z zaciekawieniem, a po tym, co tu opisałaś, jeszcze bardziej jestem zdecydowana ją kupić ;) Muszę tylko chyba najpierw przeczytać 4 inne książki, które kupiłam, tylko czasu niestety brak... ;]

Ania pisze...

A ja właśnie skończyłam Cukiernię i postanowiłam, że nigdy już tej autorki do ręki nie wezmę...masz gdzieś tutaj recenzję Cukierni?