27 lutego 2012

Mariusz Wilk. Lotem gęsi.


Wydane przez
Wydawnictwo Noir sur Blanc

Nie ma chyba lepszej lektury na przedwiośnie niż książka Mariusza Wilka. Autor pisze bowiem o wędrówce, a że pisze sugestywnie,  budzi w sercu tęsknotę za odkryciem w sobie duszy wędrowca.

Wiecie, czym różni się wojażer od włóczęgi? Ano tym, że drogi wojażera zawsze wiodą do jakiegoś celu, wszystko jedno, czy chodzi o odkrycie źródeł Amazonki, "pojedynek z Syberią", zebranie danych o plemieniu Hutu, czy o tajski seks. Natomiast dla włóczęgi sama Droga jest celem. Dlatego wojażer wcześniej czy później powraca ze swoich wojaży, a włóczęga wytrwale podąża dalej...(...) Włóczęga bowiem jest stanem  ducha, a nie czynnością - profesją lub hobby - jak wojażowanie. [s. 11]

O "Lotem gęsi" dużo ostatnio w mediach. W TVP Kultura Max Cegielski rozmawiał z Mariuszem Wilkiem  (a z przygotowań do programu postała galeria zdjęciowa), w Radiowej Dwójce autor opowiadał o motywach pisania i charakteryzował własne książki. Kto ciekaw, co znajdzie w książce, powinien skorzystać z powyższego linka. (A gdyby komuś udało się znaleźć link do telewizyjnej rozmowy - poproszę; udało mi się obejrzeć tylko połowę).

Książki Mariusza Wilka czytam od jego pierwszej publikacji i z każdą kolejną popadam w fascynację snutymi przez autora opowieściami. W starym kalendarzu zanotowałam cytaty:


Lubię czytać pisanie Mariusza Wilka, bo jest ładne. Autor odkrywa przed czytelnikami prawdy życia; czyni to w sposób prosty, właściwy sobie i jednym, dwoma zdaniami zdejmuje z naszych oczu zasłonę stworzoną z tego wszystkiego, czym próbujemy sobie komplikować codzienność. Lubię wędrówki w czas i przestrzeń; sięgam wówczas do map, by nadążyć za opowieścią, pożyczam książki, który przywołuje Mariusz Wilk, by odkryć w cytowanych autorach swój zachwyt przefiltrowany przez słowa Wilka. Lubię widzieć, jak w kolejnych książkach jest niby taki sam, a jednak inny od siebie z wcześniej opublikowanych zapisków. Pisanie Wilka ma swoją specyfikę; Autor dba o to, by słowa miały rytm (mówił o tym w rozmowie z Cegielskim).

Las tu tylko w nazwie szumi, rzeka pod asfaltem wsiąkła, a przed nami chora industria. Monstrualne słupy wysokiego napięcia wyciągają ramiona nad kilkupasmową jezdnią, drganie prądu wibruje w powietrzu. Na poboczach billboardy z dziewczyną o pustych oczach i hałasem sieci telefonów mobilnych Beeline "Gowori dien' i nocz'". A wicher śmieciem miecie. [s.55]

Usłyszałam ostatnio pytanie o to, którego z dwóch cenionych przeze mnie polskich autorów, wybrałabym, gdybym musiała zdecydować się na czytanie tylko jednego z nich. Przy całej mojej sympatii do Andrzeja Stasiuka wybrałabym książki Mariusza Wilka.

A niedawno urodziła mi się córeczka Martusza, teraz ona będzie moją tropą. Dokąd mnie zaprowadzi - nie wiem.
Dlatego nie śpiesz się ze swoją pracą, skończyłem mejla do magistrantki z Krakowa, bo tropa się nie kończy. Każdy koniec jest nowym początkiem. Z końcami zwykle tak bywa. [s. 141]

8 komentarzy:

Beata pisze...

Czuję, że to coś dla mnie, bo mam w sobie chyba duszę włóczęgi.:)
Kiedy już przeminie szum wokół jego książki, sięgnę po nią:) Pozdrawiam.

Z Innej Bajki pisze...

właśnie przed chwilą znalazłam w sieci : http://www.culture.pl/multimedia-pelna-tresc/-/eo_event_asset_publisher/Ny17/content/mariusz-wilk-o-tym-co-nowego-wniosl-do-literatury-polskiej-%5Bwideo%5D

może na coś się przyda :-) pozdrawiam przedwiosennie

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Dziękuję, już słucham:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Beato :-)

nutta pisze...

Pan Wilk nie tylko znakomicie pisze, ale również opowiada. Przekonałam się o tym, słuchając środowego magazynu Moje Książki w radiowej Jedynce.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Nutta,
też lubię go słuchać:-)

montgomerry pisze...

Czytam właśnie i delektuję się niezwykłą lekturą. Hugo- Bader się chowa przy Wilku. Pozdrawiam

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Montgomerry,
jak widzisz nawet nie wspomniałam o Baderze;-)