04 lutego 2013

Brandon Mull. Baśniobór. Tajemnice smoczego azylu.

Wydane przez
Wydawnictwo W.A.B.

Nie wiem jak się to dzieje, ale "Baśniobór" nie pozwala się nudzić już od pierwszych stron powieści. Od razu jest mocno, ciekawie, intensywnie i tak, że aż chwilami dech zapiera z przerażenia. Skąd taki wniosek?

Kendra umarła. Ta niespodziewana wiadomość wstrząsnęła Sethem, młodszym bratem dziewczyny. Poszła do szkoły, a gdy z niej wróciła, była inna niż zwykle. Co więcej, zanim zmarła - dopuściła się zdrady.  To kilka pierwszych stron powieści. Dalej - jak to zwykle u Brandona Mulla - jest jeszcze bardziej interesująco, bo na zabezpieczenie przez Sfinksem czeka kolejny artefakt; tym razem skryty w Smoczej Świątyni. 

Przy każdym kolejnym tomie Baśnioboru zdumiewa mnie to, w jak udany sposób Autor żongluje wiedzą w jaką wyposaża czytelników i emocjami osób czytających książkę. Gdy już wydaje się, że bohaterowie znaleźli się w sytuacji bez wyjścia bieg wydarzeń odsłania przed nimi nowe, choć nie banalnie łatwe, rozwiązania. Gdy znów fabuła zmierza ku, jak by oczekiwać można, dobremu finałowi, ktoś kto sprawiał wrażenie przyjaciela/wroga, okazuje się być innym niż oceniali go zarówno czytelnicy, jak i postacie powieściowe.

Tym, co nieodmiennie podoba mi się u Brandona Mulla są jego listy do czytelników i przyjaciół. Niby są już poza opowieścią, nie wnoszą nic do narracji Baśnioboru, ale pokazują oblicze Autora. Owszem, w wielu książkach znaleźć można słowo od twórcy, ale to, co pisze Mull, to nie tylko podziękowania redaktorom, agentom i innym. To przede wszystkim podziękowania składane czytelnikom, którzy o Baśnioborze mówią, Baśniobór czytają, polecają, dzielą się nim jako nowo odkrytą pasją. Oczywiście, pozytywną opinię o książce i pisarzu wzmaga to, na co już zwracałam uwagę, czyli pytania, które ułatwić mogą rodzicom, nauczycielom, czy po prostu gronu czytających cykl powieściowy, rozmowę o wydarzeniach opisanych w kolejnych tomach.

W "Tajemnicach smoczego azylu" dzieje się wiele zarówno dobrego, jak i złego. Bohaterowie odkrywają swoje nowe umiejętności, pokazują innym prawdziwą twarz, uczą się wciąż czegoś nowego o sobie i innych. I choć nasze pozornie nudne, zwyczajne życie wydaje się mocno odległe od kolorowego, oszałamiającego świata wykreowanego na kartach powieści - wnioski możemy mieć takie same. Chcemy wiedzieć, czy można nam zaufać, czy my umiemy zaufać innym, chcemy znać/budować swój system wartości, chcemy móc mówić o sobie bez zawahania w głosie, chcemy... Chcemy i musimy, by być szczęśliwymi, spełnionymi. Taka potrzeba nie jest li i jedynie potrzebą wkraczających w nastoletnie lata czytelników Baśnioboru. Jest potrzebą każdego z nas i pewnie dlatego po powieści Brandona Mulla sięgają czytelnicy w najróżniejszym wieku.


P.S. Wszystkie tomy Baśnioboru:
1. Baśniobór.
2. Baśniobór. Gwiazda Wieczorna wschodzi.
3. Baśniobór. Plaga cieni.

5 komentarzy:

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

Może i ja sięgnę po tę pozycję?

zakurzona pisze...

Mam czasem zastrzeżenia do tej serii, ale niezmiennie sięgam, czytam i czekam na następny tom.
I zawsze wczytuję się w podziękowania :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Zaczynasz od nich, czy czytasz tak jak książka idzie?:-)

Teano pisze...

Kupiłam na Targach całość (jak zwykle kupuję książki PO lekturze ;)) , pod choinkę czwartą część, bo na Targach jeszcze jej nie było, a teraz z niecierpliwością czekam na piątą.
Mull zaskakuje, fakt, wciąga na maxa i nie nudzi przy powtórnym czytaniu.
I pomyśleć, że gdyby nie Twój blog w ogóle nie wiedziałabym o Baśnioborze! :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Bardzo mi miło, że dzięki blogopisaniu wiesz:-) Widziałaś, że w innym wydawnictwie wychodzi kolejny cykl książek Mulla?