12 lutego 2013

Cztery strony smaku, czyli cały świat na widelcu.


Wydane przez
Wydawnictwo Dolnośląskie

Ryzyko wiążące się z książkami stanowiącymi zbiór tekstów różnych Autorów jest duże. Niestety, omawiana publikacja jest potwierdzeniem tej tezy.

"Cztery strony smaku" jest siódmą książką z serii "Z Różą Wiatrów" jaką czytałam. Pierwszą, która składa się z 38 opowieści snutych przez 38 osób. Opowieści te dotyczą, najogólniej mówiąc, doświadczeń kulinarnych. Autorzy poszczególnych tekstów to, jak sądzić można z zamieszczonych biogramów, osoby specjalizujące się w gotowaniu, jedzeniu, ocenianiu smaków i wszystkim tym, co ze sztuką kulinarną jest związane. Niektóre z nich publikują w prasie, inne maja na koncie książki, prowadzą własne strony. Różnorodność postaci i przytaczanych przez nich historii nie przyczyniła się jednak do stworzenia spójnej, pozbawionej nierówności i nużących mielizn, opowieści.

Nie oglądam programów kulinarnych. Od lat pozostaje wierna przepisom zamieszczonym w książce o kuchni śląskiej, o potrawach wegetariańskich oraz zapisanym w specjalnym zeszycie przepisom od mojej mamy. Kucharzy - celebrytów rozpoznaję, bo zwrócono mi na nich uwagę. Mam ugruntowane przekonanie o tym, co lubię i czego nie. Podsumowując - jestem wegetariańską konserwatystką kulinarną.

Doug Mack pisze o idealnym grillowaniu, Stanley Stewart o posiłku w mongolskiej chacie, Ruth Rabin o zmysłowym śniadaniu w Kairze, Emily Matchar o smakowaniu Europy, Simon Winchester o pieczeni z żółtego psa zjedzonej w Korei. 

Mam wrażenie, że w "Czterech stronach smaku" jest za dużo tekstów, kosztem ich jakości. Skoro Autorzy mają doświadczenie literackie można by się spodziewać, że ich publikacje będą pełniejsze, a opowieści bardziej przekonujące. Żałuję, że ci, którym dane było zawędrować w te części świata, o których odwiedzeniu marzę, nie umieli opowiedzieć mi o przyjemnościach płynących z poznawania tamtejszych smaków.

Brak komentarzy: