Przejdź do głównej zawartości

Ildefonso Falcones. Katedra w Barcelonie.

Pierwsze kilka stron zadziałało na mnie odstręczająco. Skazana jednak byłam na długie oczekiwanie w miejscu, gdzie poza moją książką nie było nic innego do czytania (no, jakiś pan czytał Gottland, ale wyrwanie mu książki byłoby aktem nie tyle desperacji, co utraty rozumu), więc postanowiłam dać szansę sobie i powieści. Nie żałuję tej decyzji.
Towarzyszymy w głównemu bohaterowi całe jego życie, patrzymy jak Arnau Estanyol przychodzi na świat, dorasta między uliczkami Barcelony, jak staje się mężczyzną. W tle doświadczeń Arnaua powstaje katedra. Zbudowana dzięki cięzkiej pracy ludzi kochających Madonnę. Madonnę od Morza.
Mam w sobie mnóstwo wrażeń, bo i książka obszerna (około 700 stron), i przedstawieni ludzie, prości, religijni, pracowici dają do myślenia.

Komentarze

Inblanco pisze…
Mam tę książkę na półce, kupiłam ją skuszona porównaniami do "Filarów ziemi", których to nie uważam za jakieś wyjątkowe dzieło, ale przyjemne czytadło. Chciałam ponownie zażyć odrobinę tej przyjemności...
A potem posypała się lawina nieprzychylnych recenzji. Wczoraj za to trafiłam na stronę Sedeńki, który wychwala "Katedrę...".
A dzisiaj i Ty zachęcasz.

Czuję się bardzo zachęcona:)
Pzdr
Monika Badowska pisze…
Czuj się:))) Ale nadal traktuj jak przyjemne czytadło:)))
Czekam na Twoje wrażenia.

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?