Przejdź do głównej zawartości

Anna Łacina. Telefony do przyjaciela.


Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Powieści Anny Łaciny czyta się doskonale. "Telefony do przyjaciela" wzięłam do ręki późnym popołudniem, a ostatnią kartkę odwróciłam w nocy. Ta pozornie spokojna historia o dwóch siostrach okazuje się poruszać ważne tematy, interesująco przedstawiać relacje rodzinne Ani i Marzeny oraz tematykę różnego rodzaju niepełnosprawności.

Marzena to ta starsza, bardziej - jak by się mogło wydawać - pokrzywdzona przez los i, zdaniem Ani, czasami lepiej traktowana przez rodziców. Ania, spokojniejsza, bardziej nieśmiała od starszej siostry, rozmiłowana w grze w szachy i komputerach, wstydząca się dysleksji i marzeń o miłości.

Siostry, związane ze sobą, jednocześnie żyją w nieco odmiennych rzeczywistościach. I nie chodzi tu tylko o dzielące je lata życia. Autorka nakreśliła obydwie bohaterki bardzo starannie, tworząc z nich postaci zajmujące, wciąż odkrywające przed czytelnikami kolejne tajemnice. Także postacie towarzyszące Marzenie i Ani są skonstruowane w nietuzinkowy sposób; nawet jeśli niektórzy z nich są pozornie łatwi do rozszyfrowania, ostateczna ocena osobowości i zachowania może zaskakiwać.

Podobała mi się ta książka. Wielką zaletą powieści Anny Łaciny jest to, że z każdym kolejnym ich czytaniem (choćby fragmentów) odkrywa się coś nowego, na nowo postrzega się pewne cechy bohaterów, dostrzega inne, niż wcześniej, niuanse relacji łączących postacie ożywające na kartach książek popularnej Autorki.

Serdecznie polecam.

Komentarze

Soulmate pisze…
Cieszę się że taka dobra bo już czeka na półce :) chyba zabiorę ją na jakiś nudny wykład :D
Monika Badowska pisze…
Soulmate,
koniecznie:-)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...