Przejdź do głównej zawartości

Przed nami...

weekendowy czas na przytulańce, głaskanie, robienie "dawać tego kota", "poka brzuszek" i wszelkie inne przyjemności wynikające z tego, że mamy dużo czasu dla siebie.

Dziękuję serdecznie za wszystkie głosy oddane przez Was w konkursie. Jest nam bardzo miło, że wsparliście Kociokwik.

Oprócz bycia Wielką Miłośniczką Kotów jestem również Miłośniczką Zwierząt Wszelkich. I jako taka wybieram się w najbliższą niedzielę na Wystawę Psów Rasowych. Nigdy nie byłam na tego typu wydarzeniu z psami w roli głównej i choć nie łudzę się, że będzie mi dane głaskanie wszystkich tych czworonogów, które bym chciała, chcę pooglądać psy. 1271 psów.

Skoro już o psach mowa... Codziennie rano, na dużym skrzyżowaniu w centrum miasta widzę berneńczyka z panem. I to, niejako automatycznie, skłania mnie do zadawania sobie pytania, czemu ludzie postępują bezrefleksyjnie wybierając psiego przyjaciela? Wokół tego skrzyżowania pełno jest bloków, a najbliższy park nikczemnych rozmiarów jest o przystanek dalej (porządny jest o 4 przystanki, ale nie sądzę, aby właściciel psa o 6:50 jeździł z nim do dużego parku). Czy berneńczyk może mieszkać w bloku? Pewnie może. Ale czy musi? Mając koty wiem, że raczej nie powinnam zapraszać do domu psa rasy husky. W naszym mieszkaniu mało komfortowo czułby się mastif, kaukaz, czy dog.

W części "Książki o zwierzętach" zamieściłam link do książki "Etyka a to, co jemy". Zapraszam.

Udanego weekendu!

Komentarze

Dokumentacja foto z wystawy mam nadzieję będzie? :)
Tak,tak - prosimy o zdjęcia :)
Pozdrawiam :)
kociokwik pisze…
Też mam taką nadzieję:-) Tu jest kilka zdjęć z ubiegłego roku: http://exposilesia.pl/wystawapsow11/18/0/pl/
kociokwik pisze…
Zaraz włączę baterie do ładowania:-)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...