05 kwietnia 2011

Heidi Hassenmüller. Anioły stąd odeszły.

Wydane przez
Oficynę Wydawniczą Foka

Merel ma surowego, kostycznego wręcz ojca i matkę żyjącą w cieniu męża. Tematem tabu w domu jest siostra ojca, mieszkająca w szpitalu psychiatrycznym, Renata. Na szczęście w szkole Merel ma oddane przyjaciółki, których obecność łagodzi doświadczenia domowe.

Pewnego dnia dziewczyna zauważa na swojej skórze dziwne łuski. Ręce i nogi swędzą ją coraz bardziej, a gdy skóra zaczyna pękać i dziewczyna krwawi, najbliżsi jej ludzie reagują wstrętem. Okazuje się, że Merel, podobnie jak jej ciocia, ma neurodermit, dziedziczną, ale nie zakaźną, chorobę skóry. Wraz z diagnozą lekarza w życiu Merel zmienia się wszystko. Przyjaciółki, koledzy z klasy odwracają się od niej, zaczynają ją prześladować, a ojciec - dopatrujący się podobieństwa między córką i siostrą - jawnie okazuje dziewczynie odrazę. 

Autorka stworzyła przerażająco udany portret zaszczutego człowieka. Pokazała, dokładnie opisując kolejne etapy rozwój zaburzeń emocjonalnych jakich doświadcza ofiara mobbingu, jak niewiele trzeba, by kogoś zniszczyć, jak coś, co niektórym wydawać się może żartem, czy niewinną kpiną z drugiego człowieka, dla niego może stanowić o jego być albo nie być.

Lektura obowiązkowa. Szczególnie dla gimnazjalistów. 

4 komentarze:

niebieska pisze...

ależ smutno mi się zrobiło ....
---
a Ty pędzisz z tymi pisarkami - zazdroszczę :)))
pozdrawiam !

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Niebieska,
to trudna, ale bardzo ważna książki.

Allan pisze...

http://pisanyinaczej.blogspot.com

Kiedy znajdujesz czas aby tak szybko czytać kolejne tomiska? Ale fakt jest jeden...liczę się z Twoimi opiniami...

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Allan,
dziękuję:-) A tajemnica tkwi w tym, że nie robię nic innego, tylko czytam;)