Przejdź do głównej zawartości

Lauren St. John. Opowieść słonia.


Wydane przez 
Wydawnictwo W.A.B.

"Opowieść słonia" to ostatnia książka z cyklu o białej żyrafie. Ostatnia, ale wcale nie najsłabsza. W tej historii okazuje się, że dom Martine i jej babci oraz cały rezerwat może przejść w obce ręce, na własność kogoś, kto w miejscu ich spokojnego i przyjaźnie nastawionego wobec zwierząt parku będzie chciał zrobić inny park - rozrywki i safari, a elementem pobudzającym ciekawość i działającym magnetycznie na klientów miałby się stać Jemmy, biała żyrafa.

Aby dowiedzieć się kim jest i co naprawdę knuje Ruben James, Martine i Ben przekradają się do samolotu mężczyzny i kilka godzin później zostają sami na pustyni w Namibii, czyli - jak przekonacie się patrząc na mapę - dość daleko od domu.

W czasie tej podróży Martine konstatuje, że choć lubi zwierzęta i żyje w ich towarzystwie, o słoniach wie mało, nikczemnie mało. Sytuacja w jakiej znalazła się dziewczyna, pozwala jej na błyskawiczne uzupełnienie podstawowych braków w wiedzy i prowadzi do wniosku, że wiedzieć więcej jest lepiej niż mniej.

Polubiłam książki Lauren St. John za ich klimat, za obcowanie człowieka z naturą. Polubiłam tak bardzo, że nie przeszkadzało mi to, iż są opowieściami z tezą - Ratujmy Ziemię! Dbajmy o Ziemię! Szanujmy Naturę! Choć sama daleka jestem od manifestów przychylam się do wołania Autorki i cieszy mnie to, że potrafiła w powieściach przygodowych zawrzeć elementy edukacyjne.

Żal rozstawać się z Martine, Jemmym i Sawuboną.

Komentarze

Doskonale rozumiem co czujesz. Ja aktualnie czytam "Na północ od Capri". Przeczytałem że to jest trzecia część (książka otrzymana do recenzji).Szczerze mówiąc będzie mi brakowało opowiadań tej dziennikarki.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...