14 kwietnia 2011

Lauren St. John. Ostatni lampart.


Wydane przez
Wydawnictwo W.A.B.

Kiedy czytam książki Lauren St. John zrzucam z siebie przeżyte lata i ponownie staję się jedenastolatką, rówieśnicą Martine mieszkającej wraz z babcią w rezerwacie zwierząt w RPA. Zapominam o tym, co wiem i przeżyłam i daję się pochłonąć historii o kolejnych ratowanych zwierzętach.

Przyjaciółka babci Martine prosi ją o pomoc. Mieszka w Zimbabwe, tuż obok ziem należących do Parku Narodowego Matopos i staje się obiektem prześladowań ze strony pewnego mężczyzny, który za pieniądze oferuje zabijanie dzikich zwierząt, kłusowanie i który podsyca legendę o tym, że aby odkryć pradawny skarb, należy zabić ostatniego w tym rejonie lamparta, Khana. Gwyn jedzie, by pomóc przyjaciółce i zabiera ze sobą wnuczkę oraz jej kolegę. Dzieci angażują się w ochronę lamparta, a dla śledzących Khana niesamowite umiejętności komunikowania się ze zwierzętami jakie ma Martine stanowią element narzędzia służącego polowaniu.

Miałam sobie zostawić tę książkę na później, ale nie mogłam się już doczekać. Za bardzo lubię sposób w jaki Lauren St. John kreuje rzeczywistość w swoich powieściach, za bardzo lubię jej bohaterów - ludzkich i zwierzęcych. Najważniejsze jest dla mnie to, jak prosto i niewymuszenie Autorka przekazuje młodym czytelnikom szacunek do Natury, do zwierząt i troskę o to, by zwierzęta, szczególnie te z gatunków zagrożonych, otoczone zostały jak najlepszą, dającą szanse na przeżycie i rozmnożenie, opieką. 

W tym, co pisze Lauren St. John widać wielką miłość do zwierząt. I pewnie dlatego tak lubię czytać jej książki:-)

P.S. Chcących poznać całą historię Martine odsyłam do książek "Biała żyrafa" i "Pieśń delfina" oraz radośnie informuję, że 20 kwietnia będzie premiera kolejnej powieści, zatytułowanej  "Opowieść słonia".

5 komentarzy:

Alannada pisze...

Chyba chętnie bym zajrzała do tej książki :) Jak znajdę to przeczytam

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Alannada,
polecam z całego serca:-)

http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze...

Jak pięknie jest cofnąć się w czasie, wrócisz to beztroskich czasów dzieciństwa.

Teano pisze...

Nigdy nie słyszałam o Lauren St. John, ale już widzę, że to książka z grupy tych, jakimi zaczytywałam się w dzieciństwie. Dopisuję do swojej listy lektur. :)
Jak się da, to z dzieckiem. Bo można to czytać z dzieckiem, prawda? Nie ma tam drastycznych scen?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Allan,
:-)

Teano,
to dla dzieci jest - wydawnictwo mówi, że 9+ - zatem spokojnie możesz czytać z dziećmi:) Zachęcam:-)