21.6.11

Od kilku lat tej porze roku z przestrachem zerkam na kocie forum. Z równie dużym - bywam na akcjach adopcyjnych. Kocięta, kociaki, różnego umaszczenia, o najróżniejszych charakterkach tkwią klatkach czekając na dom. Nawet nie widzą, że - z naszego, ludzkie punktu widzenia - trzeba się martwić o domy, o człowieka, który urzeczony kocim spojrzeniem przygarnie malucha, wypełni umowę i zabierze kociątko do domu. Nie, nie wiedzą, brykają rozochocone z rodzeństwem i tylko może czasami dostrzegą, że ktoś się nowy pojawił, albo kogoś ubyło. Szczęście jeśli owa nieobecność spowodowana jest znalezieniem domu, znacznie gorzej jeśli przyczyna zniknięcia kota oznacza, że nie dał rady, że był za słaby, że przegrał walkę o życie.

W niedzielę pod sklepem, w którym można kupić kotki stał tłum podglądaczy. Oczy wilgotniały im na widok nieporadnego malucha wspinającego się po drapaku, wtulonego w rodzeństwo. Gdyby ci sami ludzie odwrócili się i zrobili trzy, cztery kroki doszliby do miejsca, gdzie stały wolontariuszki fundacji z kociakami. Przez cały dzień dwa schroniskowe kotki znalazły dom. Jeden wrócił do schroniska.

Nie umiem pomóc tym, którym bym chciała. Nie mam w sobie siły, żeby patrzeć w błękitne zawadiackie lub zszarzałe ze zmęczenia oczki. I niedobrze mi z tym, że nie umiem i nie mam...

7 komentarzy:

zu pisze...

No co ja mam powiedzieć?Że błękitne oczęta zmienia się w mętnożółte,zrezygnowane?Że kotki dorosną(oby!),lub odejdą,mimo troski wolontariuszy,bez matki?
Jak wiesz,wakacje to zły czas do adopcji,a jak na złość wtedy jest wysyp kociaków.Takich piękności,jak w ten weekend,w Silesii nie widziano.I co? I nic.

Magda pisze...

A wystarczyłoby gdyby jeden człowiek przygarnął jednego kotka.miałby radość.miłość bezgraniczną.sposób na samotność.zawsze kogoś do głaskania i przytulania.a wszystkie te cudowności za malutką miseczkę karmy.kiedyś w wywiadzie nasza noblistka Wisława Szymborska powiedziała:ze wszystkich stworzeń najlepiej udały się Panu Bogu .koty!!!.jestem też tego zdania.mieszkając pod jednym dachem z Kavką:)

kociokwik pisze...

Zu,
ano nic...

Magda,
szkoda, że Ci którzy mogliby - nie wiedzą...

Anonimowy pisze...

też mi źle, że ja nie umiem/nie mam...Fringilla nieumiejeąca

ewko77 pisze...

Ze znalezieniem domów na Śląsku jest dramat :(

Tak się porobiło, że kiedyś koty żyły krócej (czytaj: ginęły z różnych powodów i były wymieniane na nowsze, młodsze modele), dzisiaj świadomość opiekunów (mówię o tych poważnie podchodzących do sprawy) jest większa, kociaki dożywają słusznego wieku.

Problemem jest - przepraszam za określenie - nadprodukcja :(

Mam wrażenie, że kręcimy się w kółko :(

Anonimowy pisze...

smutne. spoleczenstwo nie doroslo do posiadania kotow. my jestesmy po uszy "zakoceni".bez mruczenia moich kotow,bez kontemplacji wzorow na ich futerkach,bez ich cieplych cialek-moje zycie byloby puste....
Aska

kociokwik pisze...

Fringillo,
ano...

Ewko,
słuszna uwaga...

Asko,
nasze życie też byłoby puste bez kociastych...

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger