18.11.12

Odliczam dni

Subtelnie skarcona przez Zu za milczenie na blogu zasiadam do pisania myśląc jednocześnie o tym, że trudno pisać o kociastych gdy się bywa poza domem i okazje do obserwowania ukochanych zwierzątek ma się nikłe.

W miniony weekend odwiedziłam Lulu, która nieustająco rozbraja mnie umiłowaniem łazienki (najcieplejszego miejsca w domu) i, w towarzystwie której, spędziłam noc. Tydzień temu odwiedził nas także P.; nie było go u nas ponad rok, ale koty doskonale o nim pamiętały i Gusia czym prędzej wykorzystała  dobre serce (i kolana) P. zalegając na nim na kilka godzin. Wraz ze mną, do domu, przyjechał Tata. Zachwycił się Wojtkiem i z radością poddał się zaszczytowi - jeden z kotów na nim spał:-)

Duszce wyładniała sierść. Chyba nie jestem zbyt baczną obserwatorką, skoro zauważyłam to dopiero teraz. Mam wrażenie, że jeszcze jakieś 2-3 tygodnie temu Duszkowa sierść była w znacznie gorszym stanie. Zmieniliśmy niedawno karmę, czyżby od tego? Musze poobserwować, bo zamierzałam wrócić do takiej, która koty jadły kilka miesięcy temu.

Wyliczyliśmy ostatnio, że Wojtek stojący na dwóch nogach, próbujący ukraść coś dobrego ze stołu, liczy sobie 75 cm. A dziś w nocy śnił mi się Wojtek dorosły, wyrośnięty. Nieodmiennie zastanawiamy się nad  pochodzeniem przodków Wojtusia. Może, mimo umaszczenia, płynie w nim krew serwala?;-))) 


Ostatnio w naszym domu pojawił się nowy koc. Został obejrzany i schowany przed wpływem kociej sierści. Dziś jednak postanowiłam się nim przykryć, bo zmarzłam podczas czytania. Czas jakiś później obudziło mnie bulgotanie. Sisi z rozanieloną miną ugniatała koc, a przy tym mnie leżącą pod nim. Szykowała sobie miejsce do spania dość długo, więc zostawiłam ją samą z kocykiem. Niedługo trzeba było czekać na pojawienie się Nusi, która zaciekawiona obwąchiwała nowe w odpowiedniej od Sisi odległości. Wojtek też wyraził zainteresowanie, ale uznał, że na fotelu śpi się lepiej. Gusia ułożyła się na krześle, a Duszka... Cóż Duszka ostatnio porzuciła miejsce do spania na toaletce na rzecz:


Mam niedosyt kociego towarzystwa i już cieszę się na święta.

P.S. Kwiatek wygląda jak wygląda skutkiem wcześniejszych działań Wojtusia. 

6 komentarzy:

Alison pisze...

Śpiący kotek to przesłodki widok :-)))
Piękne to ostatnie zdjęcie ...

magda pisze...


Kwiatek wygląda całkiem dobrze,szczególnie jako tło dla kota,piękny obrazek:)

wilddzik pisze...

Koci raj :-) Jak miło się czyta o kocich sprawach i sprawkach ;-)

kociokwik pisze...

:-D

kociokwik pisze...

Kwiatek z bliskości wygląda na podgryzionego, ale twardy jest;-)

kociokwik pisze...

Wildzik - mnie to uspokaja:-)

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger