25 lutego 2013

Cesar Millan, Melissa Jo Peltier. Zaklinacz psów. Jak zostać przywódcą stada.


Wydane przez
Wydawnictwo Illuminatio

Nie umiem pisać o tych książkach w dwóch odrębnych recenzjach. Czytałam je, jedną po drugiej, w niewłaściwej kolejności, i pozostał mi ogólny obraz całego przesłania Cesara Millana zwanego "Zaklinaczem Psów", a nie skrupulatnie pojmowane porady przypisane do poszczególnych stron poradników.

O metodach i poglądach Cesara Millana słyszałam wiele dobrych, ale też niezbyt dobrych, rzeczy.  Temple Grandin wskazuje na sukcesy jakie rehabilitant odnosi w pracy z psami, podkreślając jednocześnie, że wychodzi on ze złych przesłanek traktując psy jako zwierzęta żyjące w stadach i potrzebujących mieć przywódcę. Grandin, opierając się na badaniach, twierdzi, że wilki żyją w rodzinach, skąd łatwo wysnuć wniosek, że i psom bliższa jest hierarchia rodziny niż stada z przewodnikiem alfa. 

Czy faktycznie Cesar Millan pragnie być przywódcą stada dla swoich psów? Owszem, i tłumaczy czytelnikom w jaki sposób mają być przywódcami w życiu biznesowym i relacji z domowymi psami. Wyjaśniając konieczność takiego postępowania wobec psów Millan podaje przykład dzieci, które potrzebują, aby ustalić im zasady funkcjonowania w rodzinie, by czuły się bezpiecznie. Cesar twierdzi, że psy powinniśmy traktować podobnie jak dzieci i to pozwoli nam ustawić odpowiedni poziom relacji.

W obydwu książkach znaleźć można sporo prostych do realizacji i prostych w wymowie gestów, które pozwalają na właściwe ustawienie więzi zwierzę - człowiek. Pozornie oczywiste, dla mnie - od kilku lat mającej z psami kontakt sporadyczny - stały się pewnego rodzaju odkryciem. Wiadomo, nie należy psu mieszkającemu w odwiedzanym domu rzucać się na szyję, ale nie należy też robić niczego więcej - to pies ma podejść do człowieka. Kiedy karmić psa? Po długim, wyczerpującym energię psią, spacerze lub treningu. 

Cesar Millan podaje sporo przykładów pisząc o psach, z którymi ludźmi - z powodu swojego niewłaściwego zachowania - mają problemy. Wskazuje cechy zaburzonych psów, opisuje jak sobie z nimi radzić, a także wskazuje na sytuacje, w których konieczna jest pomoc specjalisty. Psy, które rehabilitował Cesar to często psy zamożnych osób z pierwszych stron gazet, osób, które sprawiając sobie towarzystwo psa nie widzą w nim zwierzęcia kierującego się naturą, a jedynie wyrwaną ze swoich instynktownych zachowań zabawkę.

"Zaklinacza psów" i "Jak zostać przywódcą stada" czytałam powoli, bo większość z tez Cesara Millana musiałam sobie dobrze przemyśleć. Porównywałam jego twierdzenia wynikające z praktyki z teoriami badaczy i naukowców. Próbowałam poukładać sobie to, co czytam w spójną całość. Nie da się przecież podejść lekko do opinii podobnych do tej:
Strach może sprawić, że maltretowane psy będą atakować i zabijać inne psy, a czasem także ludzi. Społeczeństwo skazuje zwykle te psy na śmierć, pomimo tego, że to ludzie sprawili, ze stały się niebezpieczne i niestabilne. [ Jak zostać przywódcą stada. s. 83]

P.S. Kolejna książka Cesara Millana nosi tytuł "Jak wychować idealnego psa". Tu przeczytacie jej fragment.

8 komentarzy:

Scarlett pisze...

Podobno ludzie dzielą się na miłośników psów lub kotów. Ja należę do tej ostatniej grupy.

rr-odkowa pisze...

Ja jestem miłośnikiem psów i kotów w jednym :)
A odnośnie Cesara .... ja z trudem przebrnęłam przez jego pierwszą książkę naszpikowaną celebrycką papką. No bo ileż można czytać jakimi to wielkimi przyjaciółmi autora są O. Winfrey czy W. Smith.
Myślę też, że w odbiorze książki nie pomógł mi fakt, że generalnie nie zgadzam się z tezami Cesara i nie podobają mi się jego brutalne, niepodparte żadnym podłożem naukowym metody. Psy rozróżniają gatunki i nie tworzą hierarchii z innymi gatunkami. Między nimi samymi hierarchia też jest dość płynna i pochodzi z dołu, tzn. to inne psy uznają, że jeden z nich ma być szefem. Nie jest tak, że nagle oto jakiś pies postanawia zostać przywódcą stada i podporządkowuje sobie resztę.
Ale, żeby znaleźć jakiś pozytyw .... cieszę się że coraz więcej w miarę aktualnych pozycji dotyczących wychowania zwierząt, pojawia się na naszym rynku wydawniczym :)))

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ja jestem kocio-psia:-)I innozwierzęca chyba też:-)

Hm, szczerze powiedziawszy niespecjalnie zwracałam uwagę na celebryckie postacie w książkach. Miałam zawsze tylko jednego psa i nie wiem jak zachowują się psy w grupie, więc bliska jestem intuicyjnemu twierdzeniu, że podobnie jak u ludzi - pewne osobniki wykazują cechy przywódcze, a inne - cechy podporządkowujące. Być może się mylę...

A co do pozytywu- ważne, że w ogóle zaczyna się dużo mówić o zwierzętach:-)))

rr-odkowa pisze...

No dokładnie :))
A jeśli chodzi o psy - mam w domu tylko dwie suki, ale one część każdego dnia spędzają z dwoma innymi sukami, więc możliwości obserwacji mam sporo. Fantastyczna sprawa - te ich spojrzenia, dotykanie, wspólne zabawy i układanie do snu.... och ... długo mogłabym opowiadać :))

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

Kocham psy i koty, ale uważam że nie należy ograniczać ich naturalnych instynktów.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Rr-odkowa,
to pole obserwacji masz bogate:-) Jeśli się kiedyś spotkamy to chętnie posłucham Twoich opowieści o psach:-)

Pisanyinaczej,
ale to jako "popieram C.M", czy "nie popieram C.M.", bo nie zrozumiałam?

rr-odkowa pisze...

Masz to jak w banku ... choć moje opowieści są niczym w porównaniu z niewerbalną mową ciała psów :)) Zresztą, moje koty wcale nie są w tym gorsze :)

rr-odkowa pisze...

No, ale jeśli chodzi o koty, to Ty jesteś dużo większą ekspertką ode mnie :)
Ja dopiero od niespełna dwóch lat uczę się kotów.