09 kwietnia 2011

Anna Łacina. Kradzione róże.


Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Członkowie rodziny Celerów są bardzo ze sobą zżyci i zaprzyjaźnieni. Pewnego roku najstarsza z córek wyjeżdża z przyjaciółmi do Grecji, młodzi zamierzają pracować, a później zwiedzać, a córka druga co do starszeństwa, Róża, wyrusza na pielgrzymkę do Częstochowy, by kolejny raz pokłonić się Matce Boskiej.

Jedną z towarzyszących Jaśminie osób jest Romek - chłopak, w którym Jaśmina jest zakochana od dłuższego już czasu i która obawia się, że dla niego jest tylko kolejnym podbojem. Czas spędzony z dala od Polski jest doskonałym czasem na to, by młodzi wyjaśnili sobie wzajemne oczekiwania i poglądy na dorosłe życie. 

Róża, z radością myśląca o powrocie do domu, spotyka młodego mężczyznę, który ujmuje ją swoim wyglądem i bezbronnością. Ariel, bo tak się przedstawia, towarzyszy jej, zaprasza do wspólnego spędzenia czasu, łapie dziewczynę w sieć przedziwnych zależności.

Trzecim bohaterem powieści są rodzice dziewczyn. O ile spokojni są myśląc o Jaśminie, to martwiąc się milczeniem Róży zaczynają jej szukać po kilku dniach.

Cierpłam na myśl o sytuacji Róży i tym, co czują jej najbliżsi. Kibicowałam poszukiwaniom dziewczyny, oczekiwałam, że Autorka wyjaśni nam co i w jaki sposób spowodowało, że Celerówna nie wróciła do domu prosto z Częstochowy. Współczułam Iwonie i Henrykowi, a jednocześnie uświadamiałam sobie coraz silniej, że to, o czym napisała Anna Łacina to nie tylko fikcja, że takie rzeczy się zdarzają i nie są wcale marginalne.

Udało się Autorce uciec od patosu. O trudnej, rozpaczliwej sytuacji pisze w sposób pozwalający nam na empatię. Bohaterowie "Kradzionych róż" są tacy jak my, nasi sąsiedzi, przyjaciele. I pewnie dlatego, tak trudno zrozumieć przyczyny wielkiej wyrządzonej im krzywdy.

9 komentarzy:

Teano pisze...

A podsumowując - podobało się, czy nie bardzo?
Bo to dosyć kontrowersyjna książka, wzbudza zarówno zachwyty jak i negatywne opinie i to o sporej amplitudzie emocji. "Czynnik miłości" jest bardziej "wyrównany" pod względem odbioru i nie wiem czy to dobrze, czy źle ;)
Czytałaś może? (Wiąże się trochę z "Kradzionymi różami")

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Teano,
nie czytałam "Czynnika miłości". A "Kradzione róże" trudno mi określić w ramach "podobało się - nie podobało się". Książka zrobiła na mnie duże wrażenie i to raczej w tę pozytywną stronę. Czemu budzi kontrowersje?

Teano pisze...

Nie wiem :)
Ale podejrzewam, że przez postać Jaśminy. Ją albo się lubi albo się jej nie trawi.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Teano,
hm, ja bym bardziej dopatrywała się kontrowersji z tym, co spotkało Różę. Jaśmina jest osobą, która ma określone poglądy i nie ma w tym nic wzbudzającego dyskusje - tak mi się wydaje;)

Teano pisze...

A cóż jest kontrowersyjnego w tym, co zdarzyło się Róży? To niestety może się przydarzyć każdemu.
Zauważ, że nie ma nawet okazji by odetchnąć z ulgą "no tak, ale jej rodzina była patologiczna, wszystko jasne, nam to się nie zdarzy". Nie ma gwarancji.
Chodzi mi o to, że żaden człowiek nie może sobie powiedzieć "jeśli będę robił X, albo jeśli nie będę robił Y, to Z z pewnością mi się nie przydarzy".
To tak nie działa.
Choć oczywiście będąc uprzedzonym, przestrzeżonym, można jakiegoś "Z" uniknąć. Nie ma jednak gwarancji, że uniknie się wszystkich "Z".
Ale czy takie stwierdzenie jest kontrowersyjne?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Teano,
hm, chyba wyszłyśmy do niewłaściwego terminu. Fakt, przypadek Róży może być przestrogą, przykładem, ale jak piszesz - znajomość fikcji literackiej nie daje gwarancji, że nikogo taka sytuacja nie spotka. Być może zbyt duże zaufanie wobec ludzi w jakim wychowywano Różę stanowi tu problem, jej ufność, która tu przybiera formę wręcz karykaturalną; choć przecież prowokowana jest przez specjalistę. Wydaje mi się, że przypadek Róży służy temu, by potrząsnąć samozadowoleniem i poczuciem bezpieczeństwa czytelników. A co Twoim zdaniem jest kontrowersyjnego (znaczącego) jest w Jaśminie? Czemu to jej postać może wzbudzać rozmaitość emocji?

Teano pisze...

Ciekawe pytanie, Prowincjonalna Nauczycielko. (Wiesz, że Twój nick kojarzy mi się z nauczycielkami z Wyspy Księcia Edwarda?)
Nie wiem tylko czy potrafię, a nawet czy mogę na nie odpowiedzieć. Bo byłoby to wejście w jeszcze większe gdybania. Spróbuję zatem najpierw trochę to uporządkować:
Zaczynając dyskusję stwierdziłam fakt, że "Kradzione róże" są odbierane albo bardzo na plus albo na minus, czasem jeszcze przed przeczytaniem :) a dopytywana wyraziłam podejrzenie, że może powodem jest postać Jaśminy (dla niektórych to bardzo sympatyczna dziewczyna, dla innych przede wszystkim osoba z zasadami, jeszcze inni twierdzą, że jest "sztywna jak parasol"). Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że podejrzenie, jakoby to postać Jaśminy wzbudzała kontrowersje i tak duże różnice w odbiorze, może być fałszywe.
Nie zmienia to faktu, że nawet u Ciebie, w wątku "Tydzień z... pisarkami" pojawił się wpis, że ktoś "nie może się zdecydować, co do tej książki."
W pierwszej chwili odebrałam to jako problem z oceną po przeczytaniu. Dopiero teraz dotarło do mnie, że fabulitas mogła po prostu się wahać czy w ogóle po książkę sięgnąć.
(Ależ namąciłam! Mało ostatnio sypiam, może to dlatego :) )
W każdym razie ciekawie się z Tobą dyskutuje.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Teano,
masz miłe skojarzenia z moim nickiem;-) No, to doszłyśmy do porozumienia:-) Zamówiłam sobie w bibliotece "Czynnik miłości", ciekawa jestem tej książki.

Teano pisze...

Na blogu Agnieszki Gil http://agnieszkagil.blox.pl/2011/04/Wielkanocny-konkurs-z-rozami-Kradzionymi.html
można wygrać egzemplarz "Kradzionych róż" (do 1 maja)
Może zainteresuje to któregoś z Twoich gości czy bywalców.