Przejdź do głównej zawartości

Mari Jungstedt. Niewidzialny.

Wydane przez
Wydawnictwo Bellona

Przyznam, że Wydawnictwo Bellona kojarzyło mi się dotychczas z książkami stricte historycznymi. Jakież było miłe moje zdziwienie, kiedy po odwiedzeniu strony wydawnictwa znalazłam wiele innych, niż się spodziewałam, publikacji.

Gotlandia to region turystyczny. Tuż przed czasem urlopowym, podczas porannego spaceru z psem, zostaje zamordowana trzydziestopięcioletnia kobieta. W wieczór poprzedzający zbrodnię pokłóciła się ze swoim partnerem i to przede wszystkim na nim skupia się uwaga policji próbującej wyjaśnić brutalne morderstwo. Trzy tygodnie później wszyscy rozumieją, że winnym nie był Per aktualnie przebywający w areszcie - kolejna kobieta ginie, a sposób w jaki morderca dokonuje zbrodni pozwala sądzić, że to ten sprawcą w obydwu przypadkach jest ten sam mężczyzna. Ciężar znalezienia sprawcy spoczywa na  policjantach z Gotlandii - przede wszystkim na Andersie Knutasie i jego współpracownicy Karin Jakobsson.

Akcja powieści osadzona jest w małej społeczności, w urokliwym miejscu . Niby jest już lato, ale turyści dopiero rezerwują miejsca, niby powinno być słońce, ale bywa zimno i nieprzyjemnie. Śledztwo toczy się powoli, pewne tropy, które wydają się stwarzać nadzieję, że posuną dochodzenie do przodu, zostają beztrosko zlekceważone, a całości brakuje "ognia". Mimo tego, co napisałam - powieść czyta się zaskakująco szybko, a poprowadzenie w taki, a nie inny sposób fabuły, wiedzie ku temu, by samemu odkryć tajemnicę i odczuć miłą satysfakcję po tym, gdy do właściwych wniosków dojdą policjanci;)

"Niewidzialny" Mari Jungested to pierwsza z siedmiu powieści. Jeśli potrzebujecie lekkiego kryminału, który pozwoli Wam niezobowiązująco spędzić czas na Gotlandii, sięgnijcie po tę książkę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...