Przejdź do głównej zawartości

Aida Amer. Rantis.


Wydane przez
Wydawnictwo Amea

Rzadko sięgam po powieści, których akcja dzieje się w odmiennej od naszej przestrzeni kulturowej. Najczęściej dzieje się tak z powodu moich ograniczeń; boję się, że nie dostrzegę idei przekazywanych przez autora, że nie będę umiała docenić piękna opowieści. W przypadku "Rantis" też miałam obawy, ale ta recenzja przekonała mnie, że warto przeczytać to, co napisała Aida Amer.

W niewielkim, palestyńskim miasteczku, o którym w Ewangeliach pisano jako o Arymatei, życie toczy się tylko pozornie w spokojnym tempie. Codzienność mieszkańców toczy się utartymi szlakami, które jednak co jakiś czas zaburza, a to poszukiwanie zagubionego chłopca, a to dziecko przychodzące na świat, wojsko detonujące domy lub śmiertelny wypadek. Niezmiennymi elementami wydają się być Fatima, Miriam i Jaser. "Wydają się" to kluczowe słowa poprzedniego zdania.

Baśniowość prozy Aidy Amer zdumiewała mnie w momentach, gdy w fabułę wplatane były motywy przetargu na budowę drogi, czy kształcenie uniwersyteckie. I mimo, że autorka pozwala na umiejscowienie czasu opisywanych przez siebie w określonym czasie, skłonność od traktowania opowieści o Palestynie jako o kraju na poły mitycznym, sprawiała mi niespodzianki.

Spodziewałam się, że "Rantis" będzie powieścią oderwaną od realności, od czasu, od świata, który znam. Dostałam przepięknie napisaną opowieść o społeczności małej miejscowości, społeczności, która poza zmaganiami z relacjami pomiędzy poszczególnymi mieszkańcami musi mierzyć się z uwarunkowaniami wielkiej historii.

Komentarze

Cieszę się, że Cię zainspirowałem :) Wici rozpuszczone i miejmy nadzieję, iż wielu sięgnie po tę niezwykłą opowieść. Pozdrawiam!
Właśnie od kilku dni ta pozycja zasiliła moją domową biblioteczkę. Mam nadzieję, że również spodoba mi się i dojrzę w niej coś niezwykłego.
Monika Badowska pisze…
Podzielisz się wrażeniami?
patrycja pisze…
I ja dołączam do zainteresowanych, spisałam sobie dane i może uda się znaleźć w bibliotece, nad wyraz dużo w niej nowości.
Natasha pisze…
Jestem w trakcie czytania "Rantis". Będzie ciężko ując mi w recenzji piękno tej książki...

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...