Ładne wydane, z interesującą okładką. Sama opowieść mniej zajmującą niż by się mogło zdawać. Czytamy relację kaligrafa, który przez różne zawirowania losu stał się pracownikiem Woltera. Ten wysyła go do Tuluzy, potem do Paryża. W tle jakaś plączę się nieszczęśliwa rodzina, w której ojciec popełnił synobójstwo. Dodatkowym elementem gmatwającym całość jest osoba von Kneppera i jego sztucznych ludzi. Uczciwie przeczytałam do połowy, a później poczułam, że szkoda czasu.
Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...
Komentarze