Przejdź do głównej zawartości

Marta Zaraska. Zawieszeni.

Bohaterką książki jest Ewa Werner, której udało się wyrwać z Płocka i skończyć studia, rozpocząć pracę w Warszawie. Pewnego dnia, świat, który codziennie z mozołem układa, rozpada się - Ewa traci pracę, a tym samym staje przed dylematem: zostać - wyjechać. Wyjeżdza do Kanady i tam próbuje odnaleźć sens życia, pracy, miłości.

Praca to zbawienie ludzkości. Bez niej człowiek wariuje, gnije, traci wzrok i głuchnie. Gdy jesteśmy w szkole, nie możemy się doczekać, kiedy ją skończymy. Na studiach wierzymy, że praca da nam wolność. Kiedy zaczynamy pracować, marzymy o emeryturze. A jak nadchodzi, chcemy znów być w szkole, odrabiać lekcje i dostawać linijką po łapach od zakompleksionych nauczycieli. Cale życie czekamy jak w dworcowej poczekalni. Tyle, że pociąg nie przyjeżdza, bo kolejarze strajkują.

Chcę wiedzieć, że w państwie mam oparcie, że policjant pomoże, strażak ugasi, lekarz wyleczy, a sędzia sprawiedliwie osądzi. Chcę mieć wokół uśmiechniętych ludzi. Mam dość kurczowego trzymania torebki, zamykania samochodu na cztery spusty i blokadę, zostawiania zapalonego światła w mieszkaniu, sprawdzania rachunku w hipermarkecie, czy nie oszukali, nie okradli. To takie męczące.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?