23 sierpnia 2011

Izabela Sowa. Smak świeżych malin.


Wydane przez
Wydawnictwo Akapit Press

Czytając po raz wtóry "Smak świeżych malin" Izabeli Sowy uświadomiłam sobie z całą jasnością jak wielki wpływ na myślenie o książce ma nastrój w jakim się jest podczas lektury, jak znaczące jest samopoczucie, czy zaangażowanie w inne sprawy, itp. 

Malina wychowała się pod czujnym okiem opuszczonej przez męża matki. Studiująca zarządzanie dziewczyna mieszka w Krakowie i próbuje opanować bolesną, samotną (bo bez ukochanego mężczyzny) rzeczywistość. Malina jest co prawda wspierana przez przyjaciół, ale - jak wiemy - cel życia trzeba określić sobie samemu i młoda kobieta próbuje podołać temu zadaniu.

Izabelę Sowę cenię za ironię i zmysł obserwacyjny oraz wielką życzliwość wobec świata. W "Smaku świeżych malin" Autorka wypunktowuje absurdy codzienności - absurdy, które wydają się tak bardzo wrośnięte w naszą rzeczywistość, że nie zauważamy ich dziwności. Matka dowiadująca się podczas udziału w tok show, że jej córka odwiedza psychiatrę, studentka uważająca Vonneguta za psychologa, rodzice biorący 60 tys. kredytu na ślub córki... 

"Smak świeżych malin" to powieść o wchodzeniu w dorosłe życie. Powieść, dzięki której możemy sobie uświadomić jak trudny jest to moment i jak bardzo jego przebieg rzutuje na naszą dorosłość.

15 komentarzy:

cyrysia pisze...

Myślę iż ta książka będzie doskonałym prezentem dla mojej nastoletniej bratanicy, która wielkimi krokami wkracza w dorosły wiek.
Nawet i ja sama pokuszę się o te pozycje, gdyż tak,,soczyście' się prezentuje :-)

Bigosowa pisze...

Mam bardzo dobre wspomnienia o tej książce. Tą i jeszcze "Cierpkość wiśni", czytałam, gdy leżałam w szpitalu i niesamowicie poprawiały mi humor. Zapominałam gdzie jestem:)

ambitna wiejska nauczycielka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Domi pisze...

Izabela Sowa to dla mnie autorka jeszcze nieodkryta, więc wypadałoby w końcu to zmienić :)

zacofany.w.lekturze pisze...

I tak "Herbatniki z jagodami" rządzą:) Szkoda, że potem było już tylko słabiej.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Cyrysiu,
:-)

Bigosowa,
to doskonała rekomendacja:-D

Ambitna wiejska nauczycielka,
nie zapraszam.

Domi,
zachęcam:-)

Zacofany,
a powieści poza serią owocową nie lubisz?

ambitna wiejska nauczycielka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
zacofany.w.lekturze pisze...

Jabłuszko jeszcze toleruję, potem da się czytać, ale bez większej przyjemności.

laponka pisze...

Bardzo lubię wszystkie powieści z "owocowej" serii Sowy. Wracałam do nich, ilekroć chciałam poprawić sobie humor- niestety, komuś je pożyczyłam i już do mnie nie wróciły. Ale pewnie w końcu je sobie odkupię:).

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Zacofany,
a ja lubię:-)

Laponko,
jest okazja - jest nowe wydanie;-)

szajajaba pisze...

Cała owocowa seria (bo i Cierpkość wiśni, Herbatniki z jagodami i - teoretycznie nie w serii, ale... Zielone jabłuszko) są świetne na poprawę humoru. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale też i nie literatura w spódnicy. Co mi się w serii podoba - pani Izabela kształtuje bardzo konkretne charaktery, zdecydowane takie i te postaci, ma się wrażenie, zaraz wyjdą z kart i spotkasz je na ulicy, gdzieś tam.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Szajajaba,
zgadzam się co do tego, że postacie tworzone przez Izabelę Sowę są jak żywe:-)

liritio pisze...

Uwielbiam, naprawdę uwielbiam całą owocową trylogię Izabeli Sowy, w sumie na przestrzeni lat zapewne przeczytałam te trzy książki co najmniej cztery razy... Dużo :) Ale jest w nich tak niekończony, ironiczny optymizm, do którego bardzo lubię wracać i zapewne nigdy mi się nie znudzi - to takie książki na jeden dzień, na gorszy humor :)
Ale poza tym za resztą książek Sowy nie przepadam, te trzy i kropka.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Litiro,
fascynuje mnie co sprawie, że Tobie i części Twoich przedmówców podobają się jedne książki Autora, a przed drugimi się wzdragają.

Penny Lane pisze...

Uwielbiam "Smak świeżych malin" i pozostałe książki Sowy z tej serii. "Owocowe" książki są zdecydowanie najlepszymi utworami tej autorki, jednak nowszymi nie warto gardzić. Np. dla mnie "Agrafka" jest wspaniała! :)