21 sierpnia 2011

Jodi Picoult. Linia życia.


Wydane przez
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Czytający mnie względnie regularnie wiedzą, że lubię pisanie Jodi Picoult i do każdej kolejnej książki pochodzę z dużą dawką zaufania. Tym razem jednak nie jestem usatysfakcjonowana lekturą.

Paige wychowywała się bez matki. Lily odeszła z domu, gdy jej córka miała 5 lat. Paige wychowywana była przez ojca i to od niego uciekła osiągając pełnoletność. Wędrówkę przez Stany zakończyła w pewnym barze, gdzie zaczęła pracę kelnerki, portrecistki i gdzie poznała męża. Paige będąc żoną i matką poczuła się pusta. Pozbawiona wzoru matki bała się, że robi błędy, że to, co się dzieje z nią i wkoło niej jest czymś niespodziewanym, nieszablonowym i wyjątkowo negatywnym. Podjęła decyzję o odszukaniu Lily i byłą to decyzja mająca olbrzymi wpływ nie tylko na jej życie.

Nie umiałam znaleźć wiodącego tematu fabuły. Nie byłam w stanie wzbudzić w sobie sympatii, czy nawet antypatii, do bohaterów. Gdy już wydawało mi się, że akcja powieści zaczyna skupiać się wokół konkretnego zagadnienia Autorka odchodziła od poruszonej kwestii i kierowała swoje, a zatem i czytelnika, zainteresowanie w inną stronę.  Po raz pierwszy zawiodłam się tak bardzo na prozie Picoult, którą lubię. Jedyne wytłumaczenie jakie znajduję, to to, że "Linia życia" jest zaledwie drugą powieścią w dorobku pisarki.

*  *  *

14 komentarzy:

Dabarai pisze...

Ja lubię książki Jodi Picoult, ale nie wszystkie. Te napisane przed "My sister's keeper" są często słabsze, więc juz teraz wiem, że należy patrzeć na rok wydania... Poza tym musze sobie tę panią dawkować, bo jak czytam jej za dużo na raz to mi uszami wychodzi. I tak sobie jeszcze pomarudzę - co jest z tymi polskimi tytułami jej książek, że zazwyczaj mają sie nijak do tytułu oryginału?! Dla miłośników Picoult polecam Diane Chamberlain - niedługo będą ją wydawać, ja ostatnio pisałam o "Midwife's confession"... podobało mi się...

Pozdrawiam niedzielnie.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Dabarai,
książki Picoult są intensywne imasz rację - nie da się przeczytać kilku jednej po drugiej. Co do tytułów - też się z Tobą zgodzę; "Linia życia" powstała z tłumaczenia tytułu brzmiącego "Harvesting the heart". Zerknęłam na opis książki, którą polecasz - brzmi interesująco.

Serdeczności:-)

Dabarai pisze...

Dostałam też maila od wydawnictwa, że planują więcej książek autorki wydać...

toska82 pisze...

Lubię książki Picoult, ale nie czytać pod rząd ze względu na bardzo dużą schematyczność. Tej jeszcze nie czytałam, ale właśnie słyszałam, że słaba jest :)

cyrysia pisze...

Ja dostałam tę książkę kilka dni temu z wymiany i zamierzam sama osobiście ją poznać i wtedy podzielę się wrażeniami.

http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze...

Ja Judi Picoult dałem szansę jakiś czas temu i nie żałuję. Akurat tej pozycji nie czytałem, ale mam jakiś tam ogląd co serwuje Picoult. Jak dla mnie jest to dobra pisarka, ale mam jedno "ale" do polskiego wydawnictwa. Czcionka powinna być zdecydowanie większa.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Dabarai,
w bibliotece masowo wypożyczona, ale zapisałam się na egzemplarz:-)

Toska82,
starałam się nie słuchać i mam za swoje;-)))

Cyrysiu,
czekam:-)))

PisanyInaczej,
ale gdyby czcionka była większa książki musiałyby być grubsze, a i tak niczego im objętościowo nie brakuje;-)))

Evita pisze...

W tej powieści denerwowały mnie "magiczne moce" Paige. Całkowicie niepotrzebne, tak uważam. Odrealniają całą historię. Nie należy ta powieść do moich ulubionych, chociaż Picoult lubię:)

Kasiek pisze...

Mi się zaś ta ksiażka bardzo podobała. Może akcja jest prowadzona inaczej niż zwykle. Ale temat mnie porusza...

Domi pisze...

Muszę sama ją przeczytać, skoro opinie są tak różnorodne :) Pozdrawiam

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Evita,
ja też lubię Picoult, ale ta powieść mi nie odpowiada...

Kasiek,
ależ bym chciała z Tobą podyskutować:-)

Domi,
czekam na opinię:-)

jjon pisze...

Oj, widzę, że muszę się sprężyć, bo 'Linia życia' czeka już u mnie dość długo na swoją kolej. Na razie nie rozczarowała mnie żadna z książek Picoult.

Cape pisze...

Przeczytałam "19 minut" i chyba zakochałam się w Pani Picoult. Teraz czytam "Świadectwo prawdy" i nie widzę na razie żadnych śladów schematyczności. Zgadzam się natomiast z tym, że trzeba od autorki odpocząć.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Jjon,
mnie przed tą - też żadna;-)

Cape,
przeczytałam już wszystko Picoult, co ukazało się w Polsce i takie rozczarowanie spotkało mnie pierwszy raz.