24 sierpnia 2011

Natasha Solomons. Lista pana Rosenbluma.


Wydane przez
Wydawnictwo Rebis

Wzruszyła mnie ta książka, a precyzyjniej - wzruszyli jej bohaterowie.

Jack i Sadie to niemieccy Żydzi, którzy przez nazizmem uciekli do Wielkiej Brytanii w 1937 roku. O ile Sadie wspominała zostawioną w Niemczech rodzinę, dbała o zachowanie tradycji, o tyle Jack starał się zasymilować, stać się prawdziwym angielskim dżentelmenem.

Urodą tej powieści jest jej niespieszność, jej ciepła, acz niepozbawiona tragicznych momentów, wymowa, jej mądrość. Jack goniący za marzeniami, dążący do spełnienia pragnień wbrew najoczywistszym przeciwnościom i tym samym stojący w opozycji do sposobu życia swojej żony budzi sympatię, podobnie jak budzi ją Sadie. 

Miejsce, w którym po wyjeździe z Londynu, żyli Rosenblumowie, mimo pierwszego, mało przyjaznego wrażenia, okazało się być niemalże rajem. Osadzenie bohaterów w tak uroczym regionie, wśród ludzi wiernych przyjaźni, podkreśla ów niezwykły klimat i stanowi ukłon w stronę angielskiej prowincji. 

"Lista Pana Rosenbluma" to pretekst do zatrzymania się, rozważenia tego, co dla nas ważne i docenienia tego, co mamy. Polecam.

10 komentarzy:

Stayrude pisze...

Przeczytałam kilka recenzji bardzo podobnych do Twojej i niedawno kupiłam tą książkę. Mam nadzieję, że mi również się spodoba bo lubię taką tematykę.
Pozdrawiam

niebieska pisze...

Teraz się cieszę że ją mam u siebie.

Paula pisze...

Przeczytałam książkę "Lista Pana Rosenbluma" jakiś rok temu już, ale do tej pory polecam ją wszystkim do przeczytania. Uwiodła mnie ona swoją niespiesznością i sposobem ujęcia trudnego tematu obcości jednostki w innym niż swój kraju:) Z chęcią przeczytam następne książki autorki!

ambitna wiejska nauczycielka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Lady Aga pisze...

ZApisuję do pzreczytania.

Widzę, że dorobiłaś sie osobistego trolla, fiu fiu;)

cyrysia pisze...

Pierwszy raz słyszę o tej książce, lecz sądząc po twej recenzji widzę, że warto ja poznać.

Paideia pisze...

A mnie się strasznie podoba okładka. Aż chce się sięgnąć po książkę, choćby nie wiem co było w niej napisane :) mam nadzieję, że niedługo trafi w moje ręce...

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Stayrude,
czekam na Twoje wrażenia:-)

Niebieska,
:-)

Paula,
a napisałą coś więcej? Zupełnie nie znam...

Lady Aga,
:-D

Cyrysiu,
warto:-)

Paideia,
az chce się wejść w okładkę;-)

viv pisze...

Już okładka jest urzekająca, a skoro - sądząc po recenzji - taka jest i treść, chyba porzucę w niedługim czasie na chwilę fantastykę, zwłaszcza że po komentarzach widzę, że mam książkę od kogo pożyczyć ;)

Dabarai pisze...

A ja zaczęłam od drugiej książki autorki "A novel in viola" (nawet o niej pisałam), która również zrobiła na mnie jak największe wrażenie. Zastanawiam się, kiedy ją przetłumaczą... A "Lista pana Rosenbluma" czeka na nastrój.