Przejdź do głównej zawartości

Majgull Axelsson. Daleko od Niflheimu.


Powieść toczy się dwuwątkowo. Jeden wątek to życie Cecylii, opieka, która sprawuje nad umierającą matką, próba odnalezienia się w gronie rodziny. Drugi wątek to piekło bohaterki – jej wspomnienia z Filipin, najboleśniejsze te, które dotyczą kilku dni spędzonych gdzieś wśród wiosek zasypanych popiołem wulkanu. Dnie, w których bohaterka poczuła czym jest miłość, macierzyństwo, przyjaźń. W których, mimo niesprzyjającego otoczenia, posmakowała raju.

Majgull Axelsson nie pisze książek łatwych w czytaniu. Jej powieści są trudne, mroczne, chłodne. Trzeba przebijać się przez nie, odsłaniając się i zbierając wiedzę, dziś może nie uświadomioną, ale taką, która z pewnością się kiedyś w nas odezwie. Wiedza ta należy do rodzaju soft i jako taka dotyka naszego myślenia, odczuwania i postrzegania.

Kiedy zaczęłam czytać „Daleko...” nie mogłam się wgryźć w treść. Ale im bliżej końca książki, tym bardziej jednoczyłam się z bohaterką, tym mocniej przejmowałam się jej myślami i przeżyciami.

Każda z książek tej autorki zrobiła na mnie kolosalne wrażenie i pewnie sięgnę po kolejną ukazującą się na polskim rynku księgarskim. Najmocniej weszła mi do głowy „Kwietniowa czarownica”. Nie umiem powiedzieć w jaki sposób Majgull Axelsson to robi, ale każde jej pisanie porusza mnie. Pamiętam klimat jej powieści, bohaterów, czuję emocje odczuwane podczas przekładania kolejnych stron.

Zdecydowanie polecam.

P.S. Czy zwróciło Waszą uwagę to, że bohaterki powieści Axelsson są miedzianowłose?

Komentarze

Anonimowy pisze…
Czytalam tylko "Dom Augusty", bardzo mnie ta powiesc poruszyla. Tak bardzo, ze w dalszym ciagu mysle o niej czasem. Czy wszystkie jej powiesci sa takie przerazajaco smutne?
PS. Nie zauwazylam, by bohaterki Axelsson byly miedzianowlose, naprawde tak jest?
Monika Badowska pisze…
Chihiro,
tak, jej powieści są smutne. Ale i w tym smutku dające do myślenia, nie uważasz?
Ta dziewczynka w "Domu Augusty", która popełniła samobójstwo - pamiętasz? Obcięła włosy, miedziane. I chyab Augusta też była rudowłosa.
Chihiro pisze…
Oczywiscie, daja bardzo do myslenia. Koloru wlosow nie pamietam, niestety, pamietam tylko, ze wszystkie kobiety z tej rodziny mialy wlosy piekne i dlugie.

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...