25 lipca 2009

Jacek Antczak. Reporterka. Rozmowy z Hanną Kral.


Wydane przez

Wydawnictwo Rosner & Wspólnicy

Podziwiam Jacka Antczaka za pracę jaką wykonał, by stworzyć tę książkę. Stworzyć, gdyż autor wykorzystał cytaty rozmów , wypowiedzi, wywiadów jakich udzieliła Hanna Krall i - za jej zgodą - przestawiał, ścinał, poprawiał, by osiągnąć efekt prawdziwy i szczery.

Udało się:) 

Podczas lektury uświadomiłam sobie, że znajomość z Hanną Krall zaczęłam i skończyłam na szkolnej lekturze "Zdążyć przed Panem Bogiem". I zaczęłam się zastanawiać, czemu nie czytałam nic więcej...

Rozmowy Hanny Krall podzielone zostały w książce "Reporterka" na trzy części opisujące reportera, reportaż i czytelnika. Jako część bonusową dołączono wypowiedzi innych, znanych ludzi o Hannie Krall, publikacje autorki, kalendarium jej życia i bibliografię.

Zauroczyłam się tym fragmentem, w którym Hanna Krall mówi o wyższości ignorancji nad ograniczoną wiedzą; wspomina siebie idącą na rozmowę z Markiem Edelmanem:

"Gdybym wówczas wiedziała tyle o getcie i powstaniu, ile potem sie dowiedziałam z licznych książek, kronik, raportów, świadectw - nigdy nie ośmieliłabym się przystąpić do rozmowy z Edelmanem. Byłabym sparaliżowana tematem. Ale ja byłam swobodna, bo nie przygniatał mnie ciężar wiedzy, którą zdobyłam później. (...) To beszczelność ignoranta. Ignorant zadaje naiwne pytania, ale one bywają pożyteczne."

Dużo się dowiedziałam z tej książki i o pracy reportera, i o życiu Hanny Krall. Poznałam smak jakim w życiu kieruje się Reporterka, jej spojrzenie na ludzi, na wydarzenia i dowiedziałam się o zmianach jakie zachodzą w niej wraz z upływem lat i wielością wysłuchanych rozmów. I, co dla mnie w jakiś sposób szczególnie cenne, przeczytałam o tym, jak pracuje Hanna Krall.

Jackowi Antczakowi udało się stworzyć pasjonującą lekturę.

3 komentarze:

Nemo pisze...

Wszyscy reporterzy i dziennikarze są w pewnym sensie ignorantami. Inaczej nie zadawaliby pytań i sprawa wyglądałaby jak w tym żydowskim dowcipie: "Spotyka się w pociagu dwóch sławnych rabinów - każdy rzecz jasna w otoczeniu świty - ale wbrew oczekiwaniom przybocznych, obaj po krótkim powitaniu milczą. Wreszcie jeden z asystentów nie wytrzymuje i pyta - skąd to milczenie? Któryś rabin odpowiada - On wszystko wie i ja wszystko wiem. O czym tu mówić?" A jeśli chodzi o historię, odległe w czasie wydarzenia, to nie ma jednej prawdy, nie ma obiektywnej wiedzy. Są tylko subiektywne próby zrozumienia. Mniej czy bardziej udane.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Nemo,
ale może nie każdy się do tego przyznaje. Przyznaje tak głośno i mając uznane nazwisko?
Pozdrawiam:)

Nemo pisze...

Moim zdaniem to nie tyle kwestia "ego", co naturalnego w sumie dla każdego ( no, prawie każdego) człowieka dążenia do prawdy. Tyle, że nie wiem czy coś takiego jak obiektywna "prawda" istnieje - mówię tu cały czas o wydarzeniach historycznych. Ale są ludzie mniej cyniczni ode mnie, którzy uważają, że odkryli prawdę i chcą się tym odkryciem podzielić :)