27 lipca 2009

Richard Rorty. Filozofia jako polityka kulturalna.


Wydane przez

Wydawnictwo Czytelnik

„Filozofia jako polityka kulturalna” to zbiór tekstów z lat 1996-2006. Sam Rorty pisze, że w tym tomie czytelnicy jego poprzednich książek nie znajdą wiele nowego, ale jest to dobra wiadomość dla tych, którzy po Rorty'ego sięgają po raz pierwszy – oto w „Filozofii jako polityce kulturalnej” mogą zapoznać się z klarownie wyłożoną myślą autora i, jeśli lektura ich wciągnie, sięgnąć po starsze teksty.

Rorty jest myślicielem kontrowersyjnym. Tadeusz Gadacz w swojej „Historii filozofii XX wieku T. I.” pisze, że „wśród filozofów ponowoczesności, nie wszyscy byli tak cyniczni jak Rorty, który domagał się zamknięcia pojęć *prawda* i *metafizyka* w archiwum”. Gadacz zapowiada przy tym, że poglądy Rorty'ego omówi w tomie poświęconym m.in. postmodernistom.

Pisząc o Rorty'm, Maciej Witek stwierdza, że ci, którzy podchodzą do filozofii w sposób, że tak powiem, tradycyjny, nie muszą lękać się o to, iż Rorty przeczy istnieniu świata, natomiast ich zgorszenie może budzić to, że Rorty odmawia światu jego natury, która jest, jaka jest i która czeka na to, aby człowiek ją odkrywał. Zresztą, Rorty neguje także istnienie np. natury człowieczej. Jego propozycje są z pewnością wywrotowe dla wielu czytelników, a wspomniany już Witek stwierdza, że o ile zbagatelizuje się retorykę myśliciela, to „propozycja Rorty’ego jest w zasadzie tylko kolorowo opakowanym fallibilizmem. Jeśli zaś zgodzimy się na tezę o przygodności języka wraz ze wszystkimi jej implikacjami, będziemy w stanie dostrzec siłę i nowatorstwo retoryki Rorty’ego.”

Rorty nakłania do zmiany paradygmatu, nie chce rozwiązywać problemów, chce stare problemy zastępować nowymi, chce stare narracje zastępować nowymi, lepszymi narracjami. Jest Rorty pisarzem znakomitym, swoje idee wykłada w sposób absolutnie klarowny, a przy tym daje świetny wykład na temat wybranych zagadnień i postaci z historii filozofii, a erudycję ma imponującą. Preferując przedsięwzięcie, które nazywa polityką kulturalną, twierdząc, że religia i filozofia są zastępowane przez kulturę literacką, pisze Rorty tak:

„Filozofowie często określali religię jako prymitywną i niewystarczająco refleksyjną próbę filozofowania. Jak jednak napisałem wcześniej, w pełni samoświadoma kultura literacka będzie uznawać zarówno religię, jak i filozofię za mocno przestarzałe, chociaż wspaniałe gatunki literackie. Są to gatunki, w których dziś coraz trudniej jest pisać, ale do ich zastąpienia mogło nigdy nie dojść, gdyby nie to, że uznano, iż odeszły one od religii, a później od filozofii.”

„Filozofia jako polityka kulturalna” to książka znakomita, czego zwolennicy Rorty'ego zapewne się spodziewali, natomiast być może ważniejsze jest to, że jest to świetna książka także dla tych, którzy lubią pokłócić się z jakimś filozofem na śmierć i życie :-))

2 komentarze:

smootnyclown pisze...

nie czytałem tej książki, ale u wyrusa doszedłem do wniosku, że warto. W każdym bądź razie sięgnąłem po "Przygodnośc, ironia i solidarność", którą uważam za świetną. Jak już napisałem w innym miejscu, każda teza u Rorty'ego powiązana z następną, przez co pięknie się układa w całość i tworzy w pewnym sensie teorię kompletną. Rorty to cacuszko:)

Ps. Aduszkiewicz również uważa Rorty'ego bardziej za postmodernistę (i chyba Rorty też tak uważał:).

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Sootnyclow,
witaj:)
Zachęcam do lektury, także i tej książki, pozdrawiam:)