Zapomniałam napisać...

że wróciliśmy do domu. I to już tydzień temu wróciliśmy. Oczywiście nocą, gdyż - jak stałym czytelnikom bloga wiadomo - kotek Gusia męczy się okrutnie jeżdżąc w dzień;  musi bowiem stać wówczas na tylnych łapkach i patrzeć za okno. Nie bez znaczenia był też żar lejący się z nieba. Podczas nieobecności kotów zrobiony był remont, więc koty po przyjeździe musiały sprawdzić czemu pachnie trochę inaczej i gdzie są te meble, które były i czemu są w innym miejscu. (I małe dygresyjne pytanie - czy koty rozróżniają kolory? Myślicie, ze zauważyły, że ściany nie są już białe a kolorowe?) Na szczęście miejsce na miski w wyremontowanej kuchni się znalazło, a i regały z książkami jak stały, tak stoją, więc czegóż tu więcej kotom do szczęścia brakować może.

Podczas ostatnich dni, dość ciepłych, że rzeknę tak eufemistycznie, koty były przykrywane mokrymi chustkami (bo, gy próbowałam je moczyć obrażały się na mnie). Nusia i Sisi znosiły, to z zadowoleniem, a Gusia pozwalała się nakryć tylko razem z koszykiem - ona spała w koszyku, a na koszyku leżała wilgotna chustka. Kotek Gusia najwyraźniej nie życzyła sobie bliskości mokrej szmatki na swym przepięknym, wypielęgnowanym futrze.

Zauważyliśmy ciekawą rzecz - Gusia jest bardzo obowiązkowa i wręcz pryncypialna w spełnianiu obowiązków. Otóż - gdy jest pora spania, to kotek Gusia śpi (nawet jak przyjdą goście i chcieliby się z kotkiem Gusią przywitać). Gdy jest pora patrzenia za okno (codziennie wieczorem), to kotek Gusia patrzy. Nawet z toalety korzysta o mniej więcej określonych godzinach;)

Sisi natomiast - wedle mojego nadopiekuńczego oka - zrobiła się ostatnio jakaś lękliwa. Ucieka na dźwięk syczącej, odkręcanej butelki z wodą mineralną, na dźwięk szeleszczącego woreczka, czy głośniej grającego radia. Nie wiem, co może być przyczyną takiego zachowania i trochę się martwię.

Nusia przypomniała sobie, że jak siedzę przy kompie, to trzeba mnie podgryzać w nogi, a pana hydraulika przywitała tak wielką radością - okazując to robiąc nader efektowne baranki. A gdy robiłam porządki - dzielnie mi pomagała. Tak dzielnie, że aż w końcu usnęła w worku z papierowymi śmieciami.

P.S. Na poniższym zdjęciu  - widok z naszego okna.

8 komentarzy:

hersylia810 pisze...

Długie milczenie usprawiedliwione, ale teraz prosimy o większą regularność, niech Gusia będzie przykładem ;-)

Anonimowy pisze...

pewnie koteczkom dobrze w wyremontowanym mieszkanku :-)

ewung pisze...

ten anonimowy to była efka i koty ;-)

abigail pisze...

ciekawe, co z Sisi... Czy już jej się unormowało? Też jestem przewrażliwiona, więc wiem jak to jest, gdy ktoś zachowuje się ciut inaczej... Pozdr. i cieszę się, że u Was generalnie dobrze :)). Też jesteśmy w trakcie remontów...

znaika pisze...

Kironia ma to samo co Sisi,ucieka na widok szeleszczacej folii aluminiowej,na widok mopa chowa sie gleboko za kanapa,a odkurzacz to wrog nr 1.Nie lubi tez suszarki do wlosow:)Ale ona ma to "od dziecka"...Pozdrawiam serdecznie

kociokwik pisze...

Hersylio,
postaram się brać przykład z Gusi;)))

Ewung,
mam nadzieję:)

Abigail,
Sisi teraz przeważnie śpi na regale:) Wszystkie przesypiają upały, a wieczorem ganiają się jak ganiały, więc trudno powiedzieć. Może była tak spłoszona, bo było nas, Rodziców, za dużo?
Jak Maleńtas? Powodzenia w remontach:)

Znaika,
oj odkurzacz u nas też należy do rzeczy, przed którymi należy wcisnąć się w mysią dziurę. Tylko Nusia na niego prycha gdy jest jeszcze nie włączony, ale później i tak się chowa;)

abigail pisze...

Urwis też się boi odkurzacza :), Mały - jeszcze nie wiem... no i chyba coraz lepiej. Dziękujemy :). Dobrze, że z Sisi to przejściowe było :).

Anonimowy pisze...

Nusia mnie rozczuliła w tym worku z papierami:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Prowincjonalna nauczycielka , Blogger