28 stycznia 2012

Marcin Przewoźniak. Wielka księga zagadek.


Wydane przez
Wydawnictwo Book House

Zagadki zebrane w tomie pogrupowano w dwunastu rozdziałach. Rozdziały zawierają zagadki dopasowane tematycznie i dlatego też mamy zagadki o domu, o roślinach i zwierzętach, sprawdzające znajomość alfabetu i wędrówek (cóż, ze palcem po mapie), przedstawiające różne dyscypliny sportowe, samochody, czy baśnie.

Zagadki są ciekawe, barwie zilustrowane i wszystko byłoby ok, gdybym nie wczytałam się intensywnie w rozdział poświęcony kuchni zawierający piętnaście zagadek. Kilka z nich dotyczy wyposażenia kuchennego takiego jak durszlak, deska, czy tłuczek. Pozostałych osiem dotyczy jedzenia, jedna - witamin. Czemu tak skrupulatnie liczę? Otóż na zagadkowej liście potraw znajdują się chipsy, pizza, hamburgery, frytki, kawa... Ów zestaw w książce dla przedszkolaków budzi mój gwałtowny sprzeciw.

Co sądzicie o umieszczaniu w książkach dla dzieci produktów, które dla dzieci nie są? Czy książkę, taka jak ta, należy potraktować jako edukacyjną? Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii.

10 komentarzy:

Izuś pisze...

Ja nie mam nic przeciwko umieszczaniu takich dań w książce dla dzieci. I tak w końcu się dowiedzą jak wygląda i smakuje hamburger, frytki czy inne fast foody i przekąski.
I myślę, że śmiało można potraktować ją jako edukacyjną, bo przy okazji jest możliwość do przeprowadzenia mini pogadanki, na temat jedzenia typu fast-food.
Dzieci niestety nie da się ustrzec przed tego typu jedzeniem więc niech wiedzą, że nie jest zdrowe:)
A wielka księga zagadek ogółem jest świetna:) Bardzo dobrze opracowana:)
Pozdrawiam!

Książkozaur pisze...

Ja w sumie jak niedawno pisałam o tej książce to nie zwróciłam uwagi, że samo niezdrowe jedzenie przedstawia i chyba faktycznie można by obok kawy i pizzy umieścić pomidora albo truskawki... Ale to bardziej monotematyzm jak dla mnie, a nie namawianie do złego :)

Lady Aga pisze...

A co złego widzisz Nauczycielko w pizzy? Domowe hamburgery i domowe frytki są pyszne, a kawa (zbożowa) wręcz zdrowa:)

Ja jestem za edukacją dzieci, dawaniem im dobrego przykładu, a także gorąco zgadzam się z porzekadłem, ze "zakazany owoc najlepiej smakuje" (moja koleżanka, która wychowywała córkę bezmięsnie od urodzenia, z cała ideologiczną indoktrynacją, wegetariańskim przedszkolem i innymi cudami, niedawno ze zdumieniem odkryła, że dziewczna od wielu lat jada mięso. Cichcem "na mieście").

Pozdrawiam serdecznie!

Lady Aga pisze...

Co wy z tą pizzą???

Agnes pisze...

Żeby nie było o pizzy - to ja o kawie. Dzieć ślepy nie jest i widzi, że rodzic kawę pija (prawdziwą), a jemu nie daje, należy więc wytłumaczyć, dlaczego nie daje.
I to chyba będzie edukacja, prawda?

Książkozaur pisze...

Lady Aga, nie nerwujsja, napisałam: o b o k pizzy, a nie zamiast, niech sobie pizza będzie. Chodzi o to, że w zagadkach występuje samo sztuczne jedzenie, nic takiego codziennego, a mogliby to zwyczajnie - moim zdaniem - wymieszać.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Lady Aga,
nie znam zbyt wielu osób robiących domowe frytki/hamburgery i pijących kawę zbożową. A fast foodom jestem przeciwna.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Izuś :-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Jakoś nie podoba mi się ta formuła odpisywania, dziwna jest.

Zgadzam się - trzeba mieszać i promować jedzenie a nie produkty spożywcze.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnes,
będzie:-)