Przejdź do głównej zawartości

Jhumpa Lahiri. Imiennik.



Opowieść o emigrantach bengalskich, którzy próbują ułożyć sobie życie w USA. O tym jak wielkie różnice istnieją między młodymi ludźmi, którzy urodzili się w Indiach i przyjechali do stanów, a ich dziećmi, urodzonymi już w nowej ojczyźnie ich rodziców.
O chłopcu, który miał na imię Gogol i który przez wiele lat nie znał przyczyny wyboru takiego imienia. O dzieciach, które męczyły się wśród niezliczonej liczby krewnych podczas pobytu w Kalkucie, tęskniących jednocześnie za własnym pokojem, hamburgerami i muzyką inną niż hinduska. O kobiecie, która poślubiła mężczyznę jakiego wskazali jej rodzice i pojechała z nim zgadzając się na odłączenie od najbliższych, zaistnienie w nowej kulturze, przymusową naukę wielu zwyczajów. O tym, że jak wiele znaczą rodzice w naszym życiu, dowiadujemy się po ich śmierci.

Komentarze

Anonimowy pisze…
I jak się tobie podobała ta książka?
Bo mnie bardzo i taki mały żal czułam kiedy się kończyła.
Są powieści które po ostatniej kartce chciałoby się nadal czytać aby móc się dowiedzieć co więcej się wydarzyło w życiu bohaterów i dla mnie ta powieść jest taką.
Monika Badowska pisze…
Spokojnie mi się czytało i leniwie. I gdy Gogol w pokoju na górze zaczytywał się w opowiadaniach rosyjskiego Gogola byłam ciekawa czy zrozumie to co kiedyś usłyszał "Wszyscyśmy z Płaszcza".
W swojej bibliotece znalazłam też "Tłumacza chorób" tej autorki. Postaram się przeczytać:)
Anonimowy pisze…
"Tłumacz chorób" bardzo mi się podobał mimo że to są opowiadania choć ja nie jestem ich zwolenniczką.
Warto je przeczytać:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...