Przejdź do głównej zawartości

Gunnar Staalesen. Zimne serca.


Wydane przez
Wydawnictwo słowa/obraz terytoria

U prywatnego detektywa zjawia się prostytutka. Zleca mężczyźnie odszukanie swojej przyjaciółki, która zaginęła kilka dni temu. Podczas rozmowy wyznaje, że uczyła się w jednej klasie z synem Varga Veum i nawet spotykała się z nim przez krótki czas. Te słowa powodują, że Varg z niespotykana estymą zaczyna traktować i zlecenie, i zleceniodawczynię.

"Zimne serca" to trzecia powieść Gunnara Staalesena wydana w Polsce. Nie czytałam poprzednich i trudno mi określić, czy dla odbioru tej powieści lepiej byłoby, żeby znała poprzedzające ją. Z jednej strony "Zimne serca" wydają się zamkniętą całością, z drugiej mam wrażenie, że rozeznanie w całości sprawiłoby lekturę bardziej zajmującą.

Interesujący w powieści jest wątek dotyczący rodziny niewydolnej wychowawczo i działań jakie podjęły służby państwowe, w celu "pomocy" tej rodzinie. Udział sąsiadów w naprawianiu złego funkcjonowania rodziny jest równie niebagatelny i zaskakujący. Ale nie powiem nic więcej... Kto ciekaw - niech czyta:-)

Komentarze

Agnesto pisze…
O, stoi u mnie na półce w gronie nieprzeczytanych, zmobilizowałaś mnie, żeby się za tę książkę zabrać.
kamkap pisze…
Czytałam dwie pozostałe wydane u nas jego książki. Podobały mi się. I po tę oczywiście też sięgnę, jak już dotrze do mojej biblioteki :) Lubię detektywa Varg Veum'a, szczególnie po serialu, który nie tak dawno oglądałam :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...